Niemcy "zwąchali" promocję Orlenu. Przygraniczne miasta może czekać szturm
Tańsze paliwo na polskich stacjach przyciąga kierowców z przygranicznych niemieckich miejscowości. Ci tankują do pełna i napełniają zbiorniki przewożone w bagażnikach. Ruch już jest duży, a ma być jeszcze większy. Niemcy zamierzają skorzystać z promocji Orlenu.
W niemieckim Heringsdorfie litr oleju napędowego kosztował w środę 11 marca 2,07 euro. W tym samym czasie w Świnoujściu w przeliczeniu było to 1,38 euro – informuje "Deutsche Welle". To właśnie dlatego od kilku dni można zauważyć turystykę paliwową do Polski. Zdaniem niemieckiego serwisu zjawisko to może się znacznie nasilić, bo nasi zachodni sąsiedzi dowiedzieli się o promocjach na paliwo. W tym największej firmy na naszym rynku – Orlenu.
Polska firma ma również stacje w Niemczech, ale tam nie można spodziewać się cen, jakie można zobaczyć w Polsce. Różnica w cenie już dziś jest tak duża, że przy napełnieniu baku o pojemności 50 l i dodatkowych kanistrów o łącznej pojemności 20 l można zaoszczędzić 50 euro, a to już coś. Zainteresowanie ofertą polskich stacji może się jeszcze zwiększyć.
Jak informuje "DW", niektóre niemieckie media podchwyciły temat promocji na stacjach paliw w Polsce. "Hamburger Abendblatt" ze szczegółami opisał zasady weekendowej promocji, która rusza właśnie na stacjach Orlenu. Można więc spodziewać się, że w dni, kiedy będą obowiązywać ceny paliw obniżone nawet o 50 groszy na litrze, zainteresowanie Niemców polskimi stacjami będzie jeszcze większe.
Zgodnie z niemieckimi przepisami granicę przekroczyć można z pełnym bakiem i maksymalnie 20 litrami paliwa w kanistrach. Każdy, kto próbuje wjechać na teren Niemiec z większą ilością paliwa, naraża się na naliczenie specjalnego podatku energetycznego od ilości paliwa, przekraczającej dozwoloną ilość.
50 euro oszczędności nie zmieni radykalnie ekonomicznej sytuacji przeciętnej niemieckiej rodziny. Skąd więc u naszych sąsiadów zainteresowanie możliwością zatankowania w Polsce? Rozmówcy pytani przez "DW" zauważają, że to po części reakcja kierowców na zaskakująco szybką podwyżkę cen na stacjach w konsekwencji ataku na Iran. Część kierowców czuje się przez to oszukanych i tankując w Polsce, chcą "zemścić się" na rodzimych firmach paliwowych.