Niemcy tracą miejsca pracy. Eksperci o kryzysie
Niemiecki przemysł motoryzacyjny staje w obliczu poważnego kryzysu. Inwestycje i miejsca pracy przenoszone są za granicę, ostrzega stowarzyszenie VDA (Verband der Automobilindustrie - Niemiecki Związek Przemysłu Motoryzacyjnego), apelując do Berlina i Brukseli o działania sprzyjające wzrostowi.
Niemcy, znane jako centrum produkcji motoryzacyjnej, zmagają się obecnie z wyzwaniami wynikającymi z przenoszenia inwestycji i miejsc pracy za granicę. Jak podkreśla prezes stowarzyszenia VDA, Hildegard Mueller, kraj ten przeżywa kryzys jako ośrodek działalności gospodarczej.
Z badania przeprowadzonego przez VDA wynika, że 72 proc. małych i średnich przedsiębiorstw w łańcuchu dostaw planuje ograniczenie inwestycji w Niemczech. Wiele z nich decyduje się na przenoszenie ich za granicę, opóźnianie lub całkowite ich anulowanie.
Czy elektryczna Izera z Polski odniesie sukces? "Te samochody trzeba będzie sprzedać"
Te decyzje o zmniejszeniu inwestycji już wpływają na poziom zatrudnienia. Prawie dwie trzecie spośród 124 przebadanych firm zmniejszyło liczbę miejsc pracy w Niemczech w ubiegłym roku z powodu braku konkurencyjności.
Obecnie 49 proc. firm ogranicza zatrudnienie w Niemczech, podczas gdy tylko 7 proc. robi to za granicą. Zmniejszające się zamówienia oraz trudna transformacja w kierunku pojazdów elektrycznych i oprogramowania to jedne z kluczowych wyzwań dla niemieckich dostawców.
Liczba miejsc pracy w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym jest najniższa od 2011 r., co może mieć także konsekwencje polityczne. Mueller krytykuje europejskie pakiety wsparcia, które, jej zdaniem, nie przynoszą wystarczających korzyści producentom samochodów. Apeluje o elastyczność i rynkowe bodźce, zamiast regulacyjnych wymogów.