Podali liczbę pożarów elektryków. Raport nie pokazuje jednak wszystkiego
Podsumowanie przypadków pożarów samochodów elektrycznych w 2025 r. na pozór pokazuje, że ryzyko spłonięcia auta na prąd jest nieco niższe od ryzyka dla auta z klasycznym spalinowym napędem. Szczegóły podpowiadają jednak, by wątpić w tę narrację.
W liczbach wszystko się zgadza
Według raportu F5A New Mobility Research & Consulting, stworzonego na podstawie danych Państwowej Straży Pożarnej, w 2025 r. doszło w Polsce do 44 pożarów samochodów z w pełni elektrycznym napędem. W tym samym czasie odnotowano 9 515 pożarów aut wyłącznie spalinowych. Jak ma się to do liczby spalinowych i elektrycznych pojazdów na naszych drogach?
W 2025 r. na tysiąc zarejestrowanych w pełni elektrycznych samochodów współczynnik pożarów wyniósł 0,362. Tymczasem dla samochodów z tradycyjnym napędem spalinowym było to 0,415 pożarów na 1000 zarejestrowanych aut. Czyli rozdmuchiwany przez media problem nie istnieje i nie powinniśmy myśleć o zagrożeniu pożarowym związanym z samochodami na prąd? No nie do końca.
W raporcie możemy też przeczytać, że w przypadku samochodów hybrydowych współczynnik pożarów wyniósł 0,082 na tysiąc zarejestrowanych aut. Oznacza to, że w przeliczeniu na liczbę aut ryzyko pożaru hybrydy jest niemal pięciokrotnie mniejsze niż dla samochodu w pełni elektrycznego i ponad pięciokrotnie mniejsze niż dla auta czysto spalinowego. Dlaczego tak jest, skoro pod maską hybrydy jest przecież spalinowy silnik, a wspomaga go napęd elektryczny? Odpowiedzi należy szukać poza wspomnianym raportem.
Wideo: Najtańsza Škoda Octavia w Polsce. Co oferuje "golas"?
A co z wiekiem?
Przyczyny pożarów samochodów są różne, ale śmiało można założyć, że im starsze jest auto, tym większe prawdopodobieństwo, że stanie ono w płomieniach. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wśród wszystkich zarejestrowanych w Polsce na koniec 2024 r. samochodów osobowych 44 proc. stanowiły modele z silnikami benzynowymi, 38 proc. diesle, 12 proc. auta z LPG, a napęd hybrydowy posiadało 4 proc. aut.
Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę tylko samochody liczące sobie do czterech lat, to auta benzynowe wynosiły 44 proc., hybrydy 16 proc., diesle 12 proc., auta z LPG 4 proc., a auta czysto elektryczne (BEV) – 3 proc. Na podstawie takich danych łatwo wywnioskować, że przeciętny wiek samochodu hybrydowego jest niższy od przeciętnego wieku auta czysto spalinowego. Z kolei przeciętny wiek auta czysto elektrycznego będzie niższy od przeciętnego wieku hybrydy.
Skoro więc samochody czysto elektryczne według danych Państwowej Straży Pożarnej w przeliczeniu na tysiąc pojazdów płoną niemal równie często jak w teorii znacznie starsze od nich auta spalinowe i jednocześnie pięciokrotnie częściej niż odrobinę starsze od nich hybrydy, to jest się nad czym zastanawiać. Ciekaw jestem jak wyglądałyby dane dotyczące liczby pożarów na tysiąc samochodów, gdyby pod uwagę wziąć np. tylko auta liczące sobie do pięciu czy sześciu lat.
Pożar i co wtedy?
Jak wynika z raportu F5A New Mobility Research & Consulting, w 2025 r. 7 proc. pożarów samochodów elektrycznych miało związek z wypadkiem drogowym. W 9 proc. przypadków przyczyną było podpalenie lub przeniesienie się ognia, w 32 proc. awaria samochodu, a w 52 proc. przyczyna pożaru nie została określona.
Aż w 77 proc. pożarów elektryków nie doszło do zajęcia się ogniem akumulatora trakcyjnego. Średni czas interwencji, liczony z gaszeniem, chłodzeniem i zabezpieczeniem pojazdu, wyniósł 2 godziny i 52 minuty. Między bajki można więc włożyć miejskie legendy o tym, że płonącego elektryka nie da się ugasić. Co sami strażacy mówią o pożarach aut elektrycznych?
- Samochody elektryczne nie zapalają się częściej niż inne. To konstrukcje bezpieczne. Mamy procedury postępowania z nimi od 2020 r., współpracujemy z organizacjami pozarządowymi i producentami samochodów. Dzięki temu organizowane są szkolenia dla strażaków z konstrukcji aut, podczas których zwraca się uwagę na sposoby ich gaszenia. Każda jednostka straży pożarnej ma odpowiednią wiedzę i umiejętności – powiedział przed dwoma laty Autokult.pl bryg. mgr inż. Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej.
- Ogniwa w bateriach trakcyjnych cały czas mogą się nagrzewać, nawet przez 24 godziny. Trzeba więc schłodzić baterię i wanna jest jedną z metod zapewnienia tego chłodzenia. Taką, która oszczędza wodę – dodał bryg. Karol Kierzkowski.