Mitsubishi przywraca do gamy jedną z najbardziej rozpoznawalnych nazw. Pajero zadebiutowało w 1982 r., a łączna sprzedaż tego modelu przekroczyła 3,3 mln egzemplarzy w ponad 170 krajach. Ostatnia odsłona pożegnała się z rynkiem w 2021 r., a na kolejną Japończycy kazali czekać klientom aż 5 lat. Teraz producent wraca z nową odsłoną, która na części rynków nadal będzie nosić nazwę Montero.
DLA CIEBIE30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
Nowe Mitsubishi Pajero wyraźnie odcina się od poprzedników pod względem stylistyki. Marka odwołuje się do historii modelu, ale nadwozie jest bliższe językowi projektowemu znanemu z regionalnych modeli Destinator i Xforce.
Uwagę zwracają poszerzone błotniki, spory grill i pudełkowate, masywne kształty, a całość uzupełniają rozbudowane osłony podwozia z przodu oraz z tyłu. Stopnie boczne i spory prześwit sugerują, że nie jest to jedynie SUV o terenowym wyglądzie. Z tylnej klapy zniknęło za to charakterystyczne koło zapasowe i wylądowało pod podłogą.
Potwierdzeniem terenowej duszy nowego Pajero jest m.in. obecność ramy, którą model współdzieli z pick-upem Triton. Mitsubishi podkreśla jednak, że samo nadwozie jest wyraźnie sztywniejsze od poprzednika. Kompromis między właściwościami poza asfaltem, a przewidywalnym zachowaniem na drodze ma zapewniać zawieszenie z podwójnymi wahaczami z przodu i nową sztywną tylną oś pięciowahaczową.
Kabina sprawia wrażenie niezwykle obszernej i pomieści do 7 osób. Drugi rząd można przesuwać w zakresie 150 mm, regulując tym samym pojemność bagażnika lub ilość miejsca w III rzędzie. Według producenta płaska linia dachu przekłada się na dużą ilość miejsca nad głową także dla pasażerów siedzących z tyłu.
Mimo zachowania terenowego charakteru nowe Pajero ma nie razić surowością. Na liście wyposażenia znalazły się m.in. podwójnie oszklone szyby we wszystkich drzwiach, akustyczna przednia szyba, chłodzony schowek pod podłokietnikiem, 12-głośnikowy system audio Yamaha, czy trzystrefowa automatyczna klimatyzacja, a w najbogatszej wersji niemal wszystkie powierzchnie wykończono skórą.
Trudno też nie zwrócić uwagi na spory panel kryjący dwa wyświetlacze - cyfrowych zegarów oraz multimediów. Mimo to Mitsubishi zostawiło fizyczne przyciski do obsługi najważniejszych funkcji. Powraca również Multi Meter, tym razem jako cyfrowy widok na ekranie, pokazujący m.in. przechyły auta, wysokość, kompas i rozdział momentu obrotowego między lewą a prawą stroną.
Pod maskę trafi 2,4-litrowy diesel parowany z 8-biegową automatyczną skrzynią. Mitsubishi nie zdradziło na razie konkretnej mocy - wiadomo jedynie, że silnik będzie generował 480 Nm. Z kolei za rozdział siły napędowej odpowiadać będzie system Super-All Wheel Control, łącząc pracę napędu na cztery koła z Active Yaw Control, kontrolą trakcji i systemem ABS.
Całość ma na bieżąco dopasowywać napęd do aktualnych warunków i poleceń kierowcy. Nowe Pajero oferuje także tryb 2WD, blokowany centralny mechanizm różnicowy i reduktor. Skupiając się na konkretnych liczbach przydatnych w terenie, Japończycy mówią o prześwicie na poziomie 23 cm, kącie natarcia 30,4 stopni, rampowym 22,6 stopnia i zejścia 25,8 stopnia. Patrząc na całość trudno nie dopatrzeć się tutaj ofensywy wymierzonej wprost w Toyotę Land Cruiser.
Na tym jednak plany Mitsubishi się nie kończą. Marka chce rozbudować Pajero do całej rodziny modeli - w planach są jeszcze co najmniej dwa mniejsze samochody terenowe.
Mitsubishi Pajero ma trafić w sumie do ok. 100 krajów. Sprzedaż ruszy najpierw w Tajlandii, a następnie w Japonii i Australii do końca marca 2027 r. Co z Polską? Patrząc na politykę europejskiego oddziału marki, raczej nie powinniśmy sobie robić nadziei na obecność auta na Starym Kontynencie. Co więcej - firma nie przesądziła jeszcze, czy nowe Pajero trafi do Stanów Zjednoczonych.