Elektryczne hulajnogi, rowery na prąd i inne urządzenia transportu osobistego, które ze sporą prędkością przemykają między pieszymi na chodnikach, to codzienność dla mieszkańców polskich miast. Użytkownicy takich pojazdów często nie znają przepisów i nie są świadomi, że na oznaczonych przejściach (również tych przez drogi dla rowerów) mają obowiązek przepuszczenia pieszego na tych samych zasadach co kierowcy samochodów. Jak poprawić tę sytuację? Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje projekt, który ma zwiększyć kary za łamanie powyższych przepisów - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Liczba wypadków z udziałem elektrycznych hulajnóg i rowerów cały czas rośnie, co najdobitniej pokazuje skalę problemu i fakt, że dotychczasowe zmiany w prawie, choć ważne, nadal nie rozwiązują problemu. Za szybką jazdę po chodniku dziś policjanci najczęściej stosują pouczenie lub symboliczny mandat - minimalna kwota kary to zaledwie 20 zł.
Zgodnie z projektem MS użytkownicy hulajnóg, którzy decydują się na jazdę po chodniku mają być surowiej karani, jeśli będą poruszać się szybciej od pieszych (w praktyce oznacza to przekroczenie 5-6 km/h). W takiej sytuacji minimalny mandat ma wynieść 100 zł. Faktycznie karane ma być też wymuszanie pierwszeństwa na pieszych na przejściach czy wjazd na nie bez wcześniejszego zmniejszenia prędkości.
Ważnym aspektem będzie też skuteczniejsza walka z nielegalnymi pojazdami. Chodzi o hulajnogi i rowery elektryczne ze zdjętymi limiterami prędkości czy rowery na prąd, które nie wymagają pedałowania. Te ostatnie w świetle prawa są niczym innym, jak elektrycznymi motorowerami, a więc powinny być zarejestrowane, ubezpieczone i muszą jeździć po ulicach.
Skalę tego problemu nie tylko po prostu widać w dużych miastach, ale też w statystykach policji. Warszawscy funkcjonariusze, którzy przeprowadzili w jeden z lipcowych weekendów akcję nazwaną "e-Bike", podczas której kontrolowali i wyłapywali niezgodne z prawem elektryczne rowery, nałożyli kary na przeszło 30 tys. zł.