Decyzja o redukcji zatrudnienia o blisko 10 proc. załogi jest wynikiem przejścia z trzyzmianowego systemu pracy na dwuzmianowy. Ma to pozwolić znacząco ograniczyć koszty i lepiej odpowiadać obecnemu zapotrzebowaniu na produkty Mini.
Oficjalne przejście na dwie zmiany nastąpi w październiku. Zgodnie z planem z zakładów będzie wówczas wyjeżdżać około 800 aut dziennie, a nie - jak dotychczas - nieco ponad 1000. Co ciekawe, większość pracowników, którzy otrzymali lub otrzymają wypowiedzenia, nie jest zatrudnionych bezpośrednio przez Mini.
Ich pracodawcą jest podwykonawca Gi Group, który odpowiada za około 900 miejsc pracy w zakładzie. Oznacza to, że w najbliższych miesiącach załoga Gi Group uszczupli się o połowę. Decyzje o tym, kogo zwolnić, są uwarunkowane historią zatrudnienia, wynikami oraz stażem poszczególnych pracowników. Nie wyklucza się również wcześniejszych emerytur lub zachęt do dobrowolnego odejścia w postaci odpraw.
"To trudna decyzja, którą jednak musimy podjąć by dostosować się do zmian zachodzących na rynku i zabezpieczyć środki na rozwój w przyszłości" - mówi cytowany przez portal "Autocar" Bob Shankly odpowiedzialny za zasoby ludzkie w Mini.