EQS w momencie debiutu zaskoczył wszystkich bardzo futurystycznym wyglądem, odbiegającym od spalinowych odpowiedników. Odważna strategia nie zapewniła jednak wielkiego sukcesu. Niemcy próbują więc poprawić sytuację, odświeżając wygląd modelu i upodabniając go do Klasy S.
Zdjęcia prasowe opublikowane z okazji premiery dobitnie świadczą o tym, że ma być skromniej i bardziej zachowawczo. Stonowana konfiguracja oparta na ciemnych barwach i delikatnych chromowanych dodatkach zdecydowanie odbiega od tego, co zaszokowało nas trzy lata temu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
18 rzeczy, których nie wiedzieliście, o nowym Mercedesie Klasy S
Całość dopełnia grill, a właściwie jego imitacja, która w płaskiej i zamkniętej powierzchni skrywa błyszczące poprzeczki tak typowe dla spalinowych modeli marki. Czy dzięki temu EQS wygląda lepiej? Oceńcie sami.
Pewnym jest za to, że łagodniejsze nadwozie mocno kontrastuje z krzykliwą kabiną, która teraz zyskała jeszcze więcej chromowanych wstawek. Plusem jest za to delikatnie zwiększona przestrzeń - tylne fotele przesunięto bowiem o 0,6 cm w stronę bagażnika.
Nie sposób nie ucieszyć się także z zaktualizowanego napędu, który zyskał większą baterię o pojemności 118 kWh i nowe, wydajniejsze nastawy rekuperacji. Dzięki temu EQS przejedzie do 570 km na jednym ładowaniu.
Odświeżona limuzyna ze Stuttgartu trafi na rynek w najbliższych miesiącach. Czas pokaże, jak lifting wpłynie na ceny.