Nie mamy pojęcia jak z 5.2-litrowego silnika V10 udało się wycisnąć aż taką moc. Właściciel samochodu też nie chwali się szczegółami. Z ogłoszenia opublikowanego na portalu mobile.de wiemy jedynie, że Gallardo otrzymało podwójne doładowanie. Zapewne w napędzie przeprowadzono jeszcze wiele modyfikacji, inaczej nie udałoby się przecież uzyskać tak powalających wyników. Wszelkich przeróbek dokonano w USA, lecz auto posiada niemiecki TÜV oraz ubezpieczenie, dzięki czemu może w pełni legalnie poruszać się po drogach.
Jeśli 2580 KM nie działa wystarczająco na waszą wyobraźnię, warto zapoznać się także z czasami przyspieszeń. Według właściciela samochód rozpędza się od 100 do 200 km/h w czasie poniżej 2 sekund. Jak szybko robi pierwszą setkę? Tego nie wiemy. Wiele zależy pewnie od przyczepności - nie zdziwimy się, jeśli mimo napędu na cztery koła, prezentowane Lambo ma ogromne problemy z trakcją.
Pojazd został zaprojektowany głównie z myślą o wyścigach na 1/4 mili. Przekraczając linię mety potrafi pędzić ponad 300 km/h, co oznacza, że jest piekielnie szybki. Mimo to pozostaje autem zdatnym do codziennego użytku. Jak wynika z ogłoszenia - można nim jeździć po mieście lub przejechać całą Europę, a następnie wziąć udział w zawodach.
Wnętrze pozostało praktycznie seryjne - jest względnie wygodne i dobrze wyposażenie. Nadwozie także nie zdradza, że mamy do czynienia z aż takim potworem. Niewykluczone, że jest to jedno z najszybszych Gallardo na świecie. Wobec powyższego - cena, jaka widnieje w ogłoszeniu wydaje się naprawdę atrakcyjna. Sprzedawca z niemieckiego Flensburga żąda "zaledwie" 267 900 euro. W przeliczeniu daje to około 1,1 mln złotych. Jacyś chętni?