Hyundai w Poznaniu zagrał na kilku fortepianach. Od Concept THREE po IONIQ 6 N
Na stoisku Hyundaia podczas Poznań Motor Show 2026 nie chodziło o jedną premierę, lecz o pokazanie całego wachlarza kompetencji marki. Z jednej strony – futurystyczny Concept THREE, bardzo bliski produkcyjnemu IONIQ-owi 3. Z drugiej – bezkompromisowy IONIQ 6 N. To była ekspozycja, która jasno pokazała, że Hyundai nie zamierza zamykać się w jednej definicji nowoczesnej motoryzacji.
Już z daleka było widać, że Hyundai przyjechał do Poznania nie tylko z mocną listą modeli, ale też z bardzo czytelną opowieścią o sobie. W centrum uwagi znalazł się Concept THREE – odważna zapowiedź IONIQ-a 3 – oraz IONIQ 6 N, czyli elektryczny samochód sportowy, który ma udowadniać, że emocje za kierownicą nie kończą się tam, gdzie kończy się silnik spalinowy.
Tło dla tych nowości stanowiły modele dobrze znane, ale ważne dla pozycji marki: Tucson, Santa Fe i IONIQ 9. Taki układ ekspozycji nie był przypadkowy. Pokazywał markę, która rozwija równolegle samochody elektryczne, hybrydowe i modele o klasycznie użytkowym charakterze.
Concept THREE, czyli zapowiedź ważnego ruchu
Najbardziej intrygującym eksponatem na głównym stoisku był bez wątpienia Concept THREE. To samochód koncepcyjny, ale taki, który nie próbuje uciekać w czystą fantazję. Wręcz przeciwnie – bardzo wyraźnie komunikuje, jak ma wyglądać produkcyjny IONIQ 3. Hyundai określa go jako "Aero Hatch", a więc auto łączące aerodynamiczną efektywność z przestronnym wnętrzem. Sylwetka jest smukła, ale nie sprawia wrażenia przesadnie wydumanej. Z bliska uwagę zwracają ostre, precyzyjne powierzchnie nadwozia, pikselowe akcenty i charakterystyczne proporcje.
W rozmowie na targach Stanisław Dojs, PR manager marki w Polsce, podkreślał, że Hyundai "bardzo mądrze, jak w dobrej strategii szachowej, zabudowuje sobie kolejne pola". Trudno o lepsze podsumowanie roli IONIQ-a 3. Po Insterze, większych IONIQ-ach 5, 6 i 9 oraz elektrycznej Konie właśnie tu pojawia się model, który ma wypełnić istotną lukę w gamie – w segmencie kompaktowych aut elektrycznych dla Europy.
W praktyce oznacza to samochód, który ma być wystarczająco mały do miasta, a jednocześnie na tyle przestronny, by nie sprawiał wrażenia kompromisu na co dzień. Z perspektywy europejskiego klienta to może być jeden z ważniejszych ruchów Hyundaia w elektromobilności. To zresztą było czuć także w samym sposobie opowiadania o aucie. Nie jako o technologicznym gadżecie, lecz jako o odpowiedzi na realne potrzeby.
Stanisław Dojs zwracał uwagę na praktyczny charakter modelu – segment B, wygodne gabaryty do miasta, a przy tym zaskakująco dużo miejsca w kabinie i duży bagażnik. To dobrze współgra z oficjalną narracją wokół IONIQ-a 3, który ma oferować intuicyjną, komfortową elektromobilność dopasowaną do codziennych potrzeb Europejczyków. I właśnie w tym tkwi jego potencjał. Nie w byciu manifestem, tylko w byciu autem, z którym naprawdę da się żyć.
IONIQ 6 N: elektryk, który nie zamierza nikogo przepraszać
Jeśli jednak Concept THREE był na stoisku zapowiedzią rozsądku i codziennej użyteczności, to IONIQ 6 N odpowiadał za czyste emocje. Już sam wygląd tego auta sprawia, że trudno przejść obok niego obojętnie. Ale Hyundai nie przywiózł do Poznania wyłącznie efektownej rzeźby na kołach. To samochód, który według danych producenta rozwija do 641 KM w trybie N Grin Boost, przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,2 sekundy i został zaprojektowany tak, by dostarczać kierowcy angażujących doznań nie tylko na prostych, ale również podczas jazdy torowej. Wśród rozwiązań pojawiają się m.in. N e-Shift, imitujący zmianę biegów, oraz N Active Sound+, wzmacniający wrażenia akustyczne.
W rozmowie na targach Stanisław Dojs opisywał ten model w sposób, który dobrze oddaje jego charakter. Nie jako zwykłego elektryka z dużą mocą, ale jako auto, które "wkręca jak w dobrą grę". Mówił o pracy subwoofera, o symulacji silnika spalinowego, o łopatkach zmiany biegów, o trybie driftu i o tym, jak samochód zachowuje się fizycznie wobec kierowcy. To ciekawy trop, bo pokazuje, że Hyundai nie próbuje udawać, iż elektryczny samochód sportowy ma być kopią klasycznego auta spalinowego. Raczej tworzy własny język emocji – nowoczesny, cyfrowy, chwilami wręcz gamingowy!
To nie jest zresztą model, który w Poznaniu pełnił wyłącznie rolę widowiskowej ciekawostki. IONIQ 6 N przyjechał na targi już z bardzo mocnym zapleczem wizerunkowym. Zdobył tytuł World Performance Car 2026, a redakcja What Car? uznała go za Najlepszy Elektryczny Samochód Sportowy. Z punktu widzenia marki to ważny sygnał, bo Hyundai pokazuje, że w erze elektromobilności chce być obecny nie tylko w rozmowach o efektywności i zasięgu, ale też w dyskusji o osiągach, prowadzeniu i przyjemności z jazdy.
Hyundai miał zresztą w Poznaniu jeszcze jedną niespodziankę, ukrytą nieco poza głównym nurtem ekspozycji. W hali 3A, w znacznie bardziej kameralnej scenerii, można było zobaczyć koncept INSTEROID – pokazowy manifest kreatywności zbudowany na bazie modelu INSTER. To projekt inspirowany światem gier wideo, przerysowany w najlepszym sensie tego słowa – z muskularnymi proporcjami, potężnym tylnym spojlerem, 21-calowymi kołami i detalami, które wyglądają tak, jakby auto właśnie "wypadło" z cyfrowego toru wyścigowego do rzeczywistości.
IONIQ 9, Tucson i Santa Fe – mocne tło dla premier
Warto jednak docenić, że stoisko nie było zbudowane wyłącznie wokół dwóch głośnych nowości. Równie ważną rolę odgrywał IONIQ 9 – największy elektryczny model w europejskiej gamie Hyundaia. To SUV o długości 506 cm, dostępny w wersjach 6- i 7-osobowych, z architekturą 800 V i akumulatorem o pojemności 110,3 kWh. W zależności od wersji oferuje zasięg od 600 do 620 km wg WLTP. Wystawiony obok bardziej dynamicznych i efektownych premier działał jak przypomnienie, że elektromobilność Hyundaia nie kończy się na kompaktach i sportowych eksperymentach.
Z kolei Tucson i Santa Fe porządkowały tę ekspozycję od strony rynkowej. Tucson wciąż pozostaje filarem sprzedaży marki w Polsce – w 2025 roku był najlepiej rejestrującym się modelem Hyundaia na naszym rynku z wynikiem 11 645 egzemplarzy. Santa Fe z kolei przyjechało do Poznania już jako model doceniony przez What Car?, które przyznało mu tytuł Siedmiomiejscowego SUV-a Roku. Dzięki temu stoisko nie sprawiało wrażenia zbudowanego wyłącznie pod efekt "wow". To była bardzo świadoma kompozycja.
Coś więcej niż pojedyncze modele
Z tej poznańskiej prezentacji zostaje w pamięci przede wszystkim jedno – Hyundai bardzo wyraźnie przestał być marką, którą da się zamknąć w jednej, prostej definicji. Na jednym stoisku spotkały się tu kompaktowy elektryk, bezkompromisowy sportowy model N, duży elektryczny SUV, sprzedażowy pewniak i nagradzany rodzinny krążownik. To nie był przypadkowy zestaw, tylko demonstracja szerokości oferty i pewności siebie.
W Poznaniu Hyundai nie próbował przekonywać, że przyszłość motoryzacji będzie wyglądała tylko w jeden sposób. Zamiast tego pokazał, że potrafi odpowiadać na bardzo różne potrzeby – od miejskiej codzienności, przez rodzinne podróże, aż po czysto sportowe emocje. I właśnie dlatego to stoisko oglądało się nie jak zbiór pojedynczych premier, lecz jak dobrze przemyślaną deklarację kierunku.