Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Słupsku podczas patrolu na drodze krajowej nr 6 w okolicach Potęgowa zauważyli seata, który nie tylko jechał szybciej niż pozwalały na to przepisy, ale też wyprzedzał na skrzyżowaniu. Funkcjonariusze od razu zatrzymali kierowcę i wręczyli mu mandat na łączną kwotę 1400 zł oraz dopisali do jego konta aż 17 punktów karnych.
Funkcjonariusze zwrócili uwagę kierowcy z Gdańska, że jechał tak niebezpiecznie pomimo tego, że w samochodzie znajdowała się jego rodzina – żona i dwójka małych dzieci. Policjanci zauważyli, że prowadzący seata swoją brawurą naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie i innych użytkowników dróg, ale też swoich najbliższych. Takie interwencje na ogół kończą się w momencie wypisania mandatu. W tym przypadku jednak sytuacja była inna i mocno zaskoczyła, ale też ucieszyła policjantów.
Po kilku godzinach na skrzynkę e-mailową słupskiej drogówki przyszła wiadomość zaczynająca się od słów: "mój mail może wydawać się dziwny i nietypowy". Był to list od kierowcy seata, w którym gdańszczanin podziękował policjantom za mandat i punkty karne. Z jednej strony napisał o profesjonalnym działaniu funkcjonariuszy, którzy zaczęli interwencję od uspokojenia żony i dzieci kierowcy, a jemu samemu "wzorowo" wytłumaczyli, co zrobił źle.
Dalej kierowca seata przyznał, że policjanci uświadomili mu, że niebezpieczna jazda naraziła jego rodzinę. To, jak i kara pod postacią mandatu i punktów karnych, zmusiły go do refleksji oraz zdjęcia nogi z gazu. Jak widać, w tym przypadku kara spełniła swoje zadanie, ale bez wątpienia ważne było też zachowanie samych policjantów, którzy w odpowiedni sposób przeprowadzili kontrolę.