Kawa zamiast soli. Kraków sypie fusami, ale czy to w ogóle legalne?

Drogi w Krakowie posypywane fusami z kawy (fot. Krakow.pl)
Drogi w Krakowie posypywane fusami z kawy (fot. Krakow.pl)
Mateusz Żuchowski

09.02.2021 11:14, aktual.: 06.03.2024 22:09

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W Krakowie rozpoczęło się posypywanie alejek parkowych fusami po kawie. Pomysł ten wywołał dyskusję, czy rzeczywiście każdej zimy jesteśmy skazani na chodniki i ulice skąpane w soli lub piachu. Okazuje się, że - niestety - jeszcze długo nie zrezygnuje się z tych tradycyjnych, choć nielubianych rozwiązań.

Wystarczył jeden wpis na Facebooku. Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie z początkiem lutego poinformował o nowej akcji. Krakowianie, zamiast posypywać alejki w parkach piachem, użyją fusów po kawie.

Pomysł przyszedł z Lwowa i szybko spotkał się z rewelacyjnym przyjęciem - zarówno internetowej społeczności, jak i krakowskich kawiarni, które odpowiedziały na wezwanie miasta i zaczęły dostarczać fusy. W akcję włączyły się małe punkty oraz wielkie, globalne sieci.

– To rozwiązanie, które przynosi korzyści na kilku frontach. Zwracamy uwagę również na zaangażowanie społeczne. Mamy nadzieję, że nasza akcja zmotywuje również mieszkańców do kupowania kawy w krakowskich kawiarniach i przypomni o ich pozycji w tym trudnym czasie – mówi Katarzyna Przyjemska-Grzesik, kierownik zespołu "Kraków w Zieleni" w Zarządzie Zieleni Miejskiej w Krakowie.

Pomysł, by do posypywania zimą chodników i dróg użyć - zamiast piachu lub soli - kawy, wzbudził wiele pozytywnych reakcji. Pojawiły się kolejne argumenty przemawiające za tym rozwiązaniem. To m.in. ochrona łap zwierząt, wykorzystanie odpadów oraz przyjemny aromat, który pobudza przechodniów. Niewykluczone więc, że akcja przybierze szerszą skalę. Zainteresowane nią są również inne miasta - Katowice i Gdynia, a także warszawski Ursynów.

Fusy po kawie też nie bez wad

Wraz ze wzrostem popularności akcji pojawiły się jednak zastrzeżenia, głównie ze strony ekologów i przedstawicieli innych miast. – Pomysł na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy. Zadać sobie należy jednak kilka pytań, zanim podejmie się decyzję o wykorzystaniu odpadu do uszorstniania parkowych alejek – zauważa Magdalena Kiljan, rzecznik prasowy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni.

– Przepisy jednoznacznie określają, jakich substancji można używać do zimowego utrzymania różnego rodzaju nawierzchni i nie ma wśród nich fusów – dodaje Magdalena Kiljan. Wskazuje, że w związku z tym nie ma pewności co do poziomu bezpieczeństwa, jakie zapewnia to rozwiązanie, i jego potencjalnych następstw.

Chodnik po posypaniu fusami po kawie (fot. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie)
Chodnik po posypaniu fusami po kawie (fot. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie)

Powołuje się przy tym na Rozporządzenie Ministra Środowiska z 27 października 2005 r. "w sprawie rodzajów i warunków stosowania środków, jakie mogą być używane na drogach publicznych oraz ulicach i placach". Przewiduje ono, że do posypywania dróg i chodników można używać chlorku sodu (soli), chlorku magnezu, chlorku wapnia i kruszywa (piachu). – Tu lista nam się zamyka – przyznaje urzędniczka z Gdańska.

– Z zainteresowaniem będziemy się przyglądać działaniom Krakowa. Pojawiło się sporo argumentów na niekorzyść używania fusów. Fusy z kawy ograniczają wzrost roślin, są toksyczne dla gleby, dla zwierząt i są środkiem niezgodnym z przepisami prawa. My do uszorstniania terenów zieleni - jak parki i skwery - tam, gdzie mamy nawierzchnie gruntowe, wykorzystujemy jedynie piach. To najbardziej neutralny materiał – podsumowuje Magdalena Kiljan.

Rzeczywiście, w sieci można znaleźć opisy badań, które wykazały, że dodanie fusów z kawy do gleby powoduje nawet kilkudziesięciokrotny spadek wzrostu roślin. Wykazano, że fusy mają działanie grzybobójcze, ale w wysokich stężeniach negatywnie wpływają również na dżdżownice. Jeśli po nadejściu roztopów zaczną spływać do kanalizacji, mogą wpłynąć na działanie oczyszczalni ścieków. Przedostanie się kofeiny do wód gruntowych może z kolei zaburzyć funkcjonowanie ekosystemów.

Katarzyna Przyjemska-Grzesik z Krakowa przyznaje, że jest świadoma, że fusy z kawy nie są w stanie zastąpić dotychczasowych rozwiązań. Wykorzystywane będą one - póki co - na bardzo ograniczoną skalę. – Fusy traktujemy jako działanie eksperymentalne motywowane pozytywnymi doświadczeniami innych miast. Na początek przewidujemy ich wykorzystanie tylko w ograniczonym stopniu, na bocznych alejkach, tak by nie dopuścić do negatywnych skutków dla roślin czy zwierząt przebywających w parkach. Na podstawie tych eksperymentów zobaczymy, czy to rozwiązanie się przyjmie – przyznaje urzędniczka z Krakowa.

Jednocześnie uprzedza, że fusy z kawy nigdy nie wyprą piachu czy soli z całkiem przyziemnych względów. – Logistyka związana z pozyskiwaniem fusów jest dużym przedsięwzięciem. Pozostanie to rozwiązanie niszowe, bo nawet przy tak dużym zaangażowaniu kawiarni trudno nam sobie wyobrazić, by pozyskiwać fusy w tonach – przyznaje Katarzyna Przyjemska-Grzesik.

Chodnik po posypaniu fusami po kawie (fot. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie)
Chodnik po posypaniu fusami po kawie (fot. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie)

Od soli i piachu nie uciekniemy

Choćby z tego względu nie uciekniemy przed materiałami, które obecnie, ku irytacji wielu, pojawiają się na naszych drogach i chodnikach. Urzędnicy z różnych miast szukają alternatyw, ale zawsze wracają do punktu wyjścia z prostego powodu.

– Od wielu lat nie unikamy testowania innych środków chemicznych i materiałów uszorstniających takich jak np. chlorek wapnia czy grysik. Główną barierą ograniczającą powszechne zastosowanie innych środków chemicznych niż sól drogowa jest cena – przyznaje Agata Kaniewska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu.

Jak duża jest skala inwestycji w odśnieżanie i udrażnianie, pokazują dane z Warszawy. Stołeczny Zarząd Oczyszczania Miasta wylicza, że zimą zabezpieczenia piaskiem potrzebują chodniki i przystanki na terenach o powierzchni 3,4 mln m2. Odpowiada również za stan aż 1500 km dróg. Na nich korzysta z chlorku sodu, czyli podstawowego składnika soli.

– Z naszego doświadczenia, doświadczeń innych dużych aglomeracji na całym świecie, ale także ze wskazań ekspertów wynika, że chlorek sodu to środek, który działa szybko i skutecznie. Jest to bardzo istotne w kontekście bezpieczeństwa kierowców i pieszych oraz zachowania przejezdnych dróg. Posypywanie jezdni piaskiem nie daje tak dobrego rezultatu w tak krótkim czasie. Szczególnie wtedy, kiedy przy dużej wilgotności temperatura spada poniżej 0 st. C i mamy zagrożenie gołoledzią. W takich momentach sól jest najskuteczniejszym środkiem. Stosowanie piasku na jezdniach generuje też dodatkowe koszty zamiatania ulic po zimie oraz udrażniania instalacji wodno-kanalizacyjnej, ponieważ piasek zapycha studzienki – opisuje Magdalena Niedziałek, specjalistka ds. komunikacji społecznej z warszawskiego Zarządu Oczyszczania Miasta.

– Należy zaznaczyć, że chlorek sodu jest produktem naturalnym, nieposiadającym właściwości toksycznych. Cechuje go wysoka skuteczność: zapobiega powstawaniu oblodzenia, gołoledzi oraz śliskości pośniegowej, a także zwalcza te zjawiska po ich wystąpieniu. Jest to najbardziej skuteczny przy zwalczaniu skutków zimy środek zapewniający bezpieczne poruszanie się mieszkańców – dodaje Magdalena Kiljan, rzecznik prasowy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni.

Przypomina przy tym, że sypanie solą nie jest wyłącznie polską specjalnością, jak wydaje się wielu krytykom. – Chlorek sodu jest wykorzystywany do łagodzenia negatywnych skutków zimy w całej Europie. Nie tylko my się nim posługujemy, ale między innymi także Austria, Niemcy i Szwecja – zauważa.

Podsumowując: widok fusów po kawie pokrywających chodniki i drogi nieprędko stanie się powszechny. Tak jak i widok jakiegokolwiek innego środka niż powszechnie nielubiana sól.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (32)