Od 1 stycznia 2024 r. obowiązuje przepis, który w przypadku pojazdu sprowadzonego na sprzedaż nakazuje rejestrację najpóźniej do 90. dnia po jego zakupie. Jak w interpelacji poselskiej argumentował Lucjan Pietrzczyk, takie podejście spowoduje duże straty finansowe u przedsiębiorców. Szczególnie dotkliwe może być to dla firm sprowadzających pojazdy z USA. Problemem jest tu czas potrzebny ma transport morski i dostosowanie aut do europejskich wymogów.
Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza jednak zmieniać przepisów. Jak czytamy w odpowiedzi na interpelację, zastąpienie obowiązku zgłoszenia nabycia pojazdu obowiązkiem jego rejestracji miało na celu uszczelnienie systemu bazy danych o pojazdach (Centralna Ewidencja Pojazdów). Przedstawiciel resortu zauważył, że dla przedsiębiorców przewidziano trzykrotnie dłuższy termin na rejestrację niż w przypadku pozostałych zmotoryzowanych. Kary za niedopełnienie powinności są zaś takie same, jak wcześniej za brak zgłoszenia nabycia pojazdu. Co ciekawe, ministerstwo w odpowiedzi na interpelację pokazało również furtkę.
"[…] w przypadku gdy właściciel pojazdu złoży wniosek o rejestrację pojazdu, ale nie przedłoży któregoś z dokumentów wymaganych do rejestracji pojazdu, organ rejestrujący wezwie go do usunięcia braków w wyznaczonym terminie – stosownie do art. 64 par. 2 Kodeksu postępowania administracyjnego. Należy przy tym zaznaczyć, że przepisy KPA nie wykluczają, aby na wniosek strony organ wydłużył termin na uzupełnienie braków formalnych o czas niezbędny do naprawy pojazdu i uzyskania pozytywnego wyniku badania technicznego" – czytamy w odpowiedzi na interpelację.
Możliwe jest więc uzyskanie dodatkowego czasu na rejestrację pojazdu. Wymaga to jednak przychylności ze strony urzędnika.