Od kilku lat samochody Mini są wyposażone w trzycylindrowe silniki benzynowe TwinPower Turbo o pojemności 1,5 l. To wartość z technicznego punktu widzenia optymalna, bo ze względu na proces spalania mieszanki pojemność 0,5 l na cylinder jest najlepsza. Dlatego też Cooper S ma pod maską silnik 4-cylindrowy, ale o pojemności 2,0 l. Większe i mocniejsze samochody sportowe także dążą do ideału -3,0 l i sześć cylindrów oraz 4,0 l i osiem cylindrów.
Ponadto, dzięki niedużym rozmiarom bloku i głowicy silnik jest lżejszy, mniej obciąża przednią oś, co pozytywnie wpływa na sterowność samochodu. Zapomnijmy w tej chwili o zużyciu paliwa i normach emisji spalin – taki motor jest po prostu lepszy w aucie sportowym. A niewątpliwie nawet słabsze Mini One ma dostarczać gokartowej frajdy z jazdy.
Frajdę z jazdy samochodem tworzy nie tylko zestaw silnika i odpowiednio zestrojonego zawieszenia, ale także efekty czysto subiektywne. Jak dźwięk podczas przyspieszania czy chęć silnika do wkręcania się na obroty. Nawet zagorzali przeciwnicy trzycylindrowców muszą przyznać, że te brzmią o niebo lepiej od tradycyjnych czterocylindrówek.
Tak mało mocy? Patrz na moment
Każdy doświadczony kierowca mający pojęcie o różnicy pomiędzy mocą a momentem obrotowym wie, że to ten drugi czynnik wpływa bezpośrednio na dynamikę auta. Moc jest jedynie jego i obrotów pochodną.
Dlatego rozczarowanie wartością 102 KM w Mini One szybko mija, gdy 180 Nm momentu obrotowego jest dostępne od 1200 obr./min. To nie pomyłka – 1200! I ta wartość utrzymuje się do 3800 obr./min. Interesujące jest jednak to, że już przy 4100 pojawia się maksymalna moc, choć silnik ochoczo nabiera obrotów aż do 6000. I tu mówimy o jednostce, której pojemność to tylko 1,2 litra.
Jeszcze lepiej jest w silniku 1.5 TwinPower Turbo. Mocniejszy wariant Cooper oferuje 136 KM i 220 Nm momentu w podobnych przedziałach obrotów. Niewiele? To wystarcza by rozpędzić Mini Hatch do 100 km/h w czasie 7,8 s. Tak, to osiągi na poziomie auta usportowionego typu hot hatch, a przy nazwie Cooper jeszcze nie ma litery S.
Zaraz, ale diesel też ma trzy cylindry
Owszem i podobną pojemność 1,5 litra. W 116-konnej wersji rozwija 170 Nm przy 1750 obr./min, co zapewnia przyspieszenie do setki w 9,3 s trzydrzwiowego Mini Cooper. Warto wspomnieć o modelu SD, bo to już prawdziwy zawadiaka. Tu z czterech cylindrów i dwóch litrów pojemności osiąga się 170 lub 190 KM i 360 lub 400 Nm, które to czynią z niego prawdziwego sportowca na ropę. 7,2 s do setki to osiągi warm hatcha.
Jak się okazuje, nie tylko w silniku benzynowym 0,5 litra na cylinder jest wartością optymalną. Mini udowadnia, że trzycylindrowce nie tylko da się lubić, ale można je pokochać. Dostarczają niezapomnianych doznań i nie ważne, jakie paliwo wlewasz na stacji. Zawsze cieszysz się dynamiką nie tylko na prostej, ale także na zakrętach.
Partnerem artykułu jest MINI