Ferrari Amalfi © WP Select | Mariusz Zmysłowski

Za kierownicą Ferrari Amalfi sprawdziłem, na czym polega włoskie życie i dlaczego jest takie piękne

Mariusz Zmysłowski

Na włoski styl życia składa się wiele czynników, do których mieszkańcy słonecznej Italii podchodzą wręcz w sposób religijny. Można im zazdrościć pogody, krajobrazów, sztuki, architektury, kuchni i wielu innych rzeczy, ale zamiast tego, lepiej tego wspaniałego miksu skosztować. A jak Włochy mogą smakować w doskonalszy sposób niż za kierownicą Ferrari?

Przede mną stoi Amalfi, nieziemsko stylowe, włoskie coupe, pokryte lakierem Verde Costiera. Nazwa tego modelu nadana przez Ferrari nawiązuje do nadmorskiej miejscowości w regionie Kampania. To perfekcyjnie łączy się z nazwą koloru nadwozia, oznaczającą zieleń wybrzeża.

Kluczyk do tego marzenia to solidny blok z symbolem Ferrari: Cavallino Rampante. Otwiera on dostęp do wnętrza wykończonego alkantarą i skórą znakomitej jakości, w kolorach Blu Sterling i Verde Bellagio. Nawet zapach tego wnętrza wskazuje jednoznacznie, że tutaj nie ma miejsca na imitacje.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Projekt wnętrza Amalfi, któremu designerzy przywrócili na życzenie klientów fizyczne przyciski na kierownicy, jest dowodem na to, że włoskie marki dbają o artyzm, wynikający z rodowodu ich samochodów. Kształty są tutaj nieprzesadnie zawiłe, ale na swój sposób organiczne, jak stworzone przez naturę. By tchnąć życie w tę maszynę, wystarczy użyć przycisku startera. Pod maską odzywa się widlasta ósemka o mocy 640 KM.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Samochód odbieram w miejscu ikonicznym. Jestem na dziedzińcu fabryki Ferrari, zaraz obok historycznej bramy, przy której swoje biuro miał sam twórca legendarnej marki: Enzo Ferrari. Wyjeżdżam przez bramę i ruszam na ulice Maranello, by skierować się w góry, na krętą trasę.

Już po pierwszych metrach przejechanych po rozgrzanych włoskim słońcem ulicach, witają mnie uśmiechy przechodniów. Dzieci przepuszczane na przejściu dla pieszych machają i krzyczą do mnie coś po włosku.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi © WP Select | Mariusz Zmysłowski

Po kilkunastu minutach docieram nieco wyżej, na zbocza górujące nad Maranello. Roztaczający się tutaj widok i cudownie kręte drogi są magnesem na rowerzystów szosowych i motocyklistów. Przez około godzinę robię zdjęcia i niemal każdy, kto mnie mija, macha do mnie, komentuje auto, uśmiecha się. Jeden z motocyklistów zatrzymuje się i pyta, czy może zrobić zdjęcie swojego motocykla z Amalfi. Mówi, że już wczoraj robił sobie zdjęcie z tym Ferrari, bo spotkał innego dziennikarza, ale w słońcu lakier wygląda jeszcze lepiej, więc chciałby jeszcze kilka.

W towarzystwie Ornelli Vanoni i jej tak słonecznie brzmiącego, chociaż w rzeczywistości melancholijnego "L’appuntamento" docieram do małego miasteczka Ricco. Tutaj zatrzymuję się na dłużej. Po włosku mówię przeciętnie, podobnie jak uśmiechnięta pani za ladą po angielsku. Szybko jednak dogadujemy się i dostaję wspaniałe cappuccino i ciasto czekoladowe. Razem z butelką zimnej wody kosztowało mnie to 4,30 euro. Samochód stawiam naprzeciwko stolika, w cieniu drzew. Amalfi, chociaż dociśnięte, grzmi jak gniew burzy, stojąc w sennym Ricco, pasuje jak naturalna część tego spokojnego miejsca.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Zaraz obok mnie siedzi dwoje Włochów, również przy kawie. Pytam ich, jak Włosi znajdują czas na to, żeby nawet w małych miasteczkach, w środku dnia usiąść na kawę. Andrea, siedzący bliżej mnie, odpowiada, że prowadzi niedaleko sklep, ale zamknął go na pół godziny, żeby spotkać się z siostrą. Tłumaczy mi, że nie ma sensu pracować, jeśli nie masz czasu na przyjemności i innych ludzi.

Dopijam kawę i siedzę jeszcze przez chwilę. Po rozmowie z Andreą mam poczucie, że pęd jest tu niewskazany. W końcu wsiadam do Amalfi i ruszam dalej.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi © WP Select | Mariusz Zmysłowski

Trasa, którą przygotowało mi w nawigacji Ferrari oplata zbocza włoskich wzgórz agrafkami i cudownymi zakrętami, które Amalfi pokonuje z lekkością. Z jednej strony to gran turismo daje wiele przyjemności ze spokojnego toczenia się przez senne włoskie miasteczka, z drugiej, na górskich drogach chętnie przyjmuje wyższe tempo. 8-biegowy automat szybko żongluje biegami, ale jeszcze więcej frajdy dostarcza zmiana biegów przez szarpnięcia za duże łopatki za kierownicą.

Manettino, czyli pokrętło na prawej stronie kierownicy, zmienia charakter Amalfi, dostosowując go do potrzeb kierowcy. Tryb Sport daje nieco więcej agresji niż Comfort, nadaje się do dynamicznej jazdy drogowej. Jeszcze więcej wrażeń dostarczy Race, a jeśli wybierzecie się na tor, możecie też wybrać ESC OFF i dostać w swoje ręce czyste, mechaniczne doznania z Ferrari Amalfi, bez grama wsparcia ze strony samochodu.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Włosi dostroili ostrzejsze tryby perfekcyjnie, oddając kierowcy wysoką precyzję prowadzenia i zarządzania gazem i hamulcami bez poczucia trzymania wszystkiego na smyczy. O ile Comfort daje przyzwoity kompromis do codziennego poruszania się, tak Sport i Race zapewniają już wszystko to, czego można oczekiwać od maszyny z Maranello.

Dojeżdżam do kolejnego miasteczka, w którym zatrzymuję się na zdjęcia. Samochód stawiam przy bramie, za którą, w dziedzińcu mieści się restauracja. Jeden mężczyzna wstaje i wychodzi na zewnątrz. Ogląda samochód i cmoka. Woła pozostałych. Po chwili kilka osób wylewa się przed budynek i ogląda Amalfi.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Tutaj wszyscy kochają te samochody. Nauczyłem się tego już kilka lat temu, przy innej okazji, w innym egzotycznym, włoskim aucie. Te samochody to tutaj religia. Ludzie je kochają i trudno doświadczyć tu negatywnych emocji – kierowcy migają światłami, ustępują pierwszeństwa, przechodnie machają i się uśmiechają. Ten opis brzmi wręcz niedorzecznie, bo brakuje tylko memicznego kierowcy autobusu, który wstał i bił brawo, ale nie hiperbolizuję. Tak to wygląda. Kupiłeś włoskie dzieło sztuki i wszyscy się cieszą, że nim jeździsz, na swój sposób dzieląc się tym z otoczeniem, zamiast chować je w garażu.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi © WP Select | Mariusz Zmysłowski

Dzień wcześniej pytałem o to kierowcę, który wiózł mnie z lotniska – jak to będzie na Grand Prix na Monzie. Liderem klasyfikacji kierowców w tym sezonie Formuły 1 jest Kimi Antonelli, młody, ale cudownie utalentowany Włoch. Komu będą kibicować, skoro włoskie marki to tutaj religia? Kimiemu w Mercedesie czy jednak bolidom Ferrari? Mój kierowca nawet przez chwilę nie zastanawia się nad odpowiedzią – wiesz, Kimi to świetny zawodnik, wybitny, być może przyszły mistrz świata, ale trybuny na Monzie będą czerwone.

Mieniące się w słońcu nadwozie, które wyszło spod ręki Flavio Manzoniego, przemyka po kolejnych łukach. 3,9-litrowe V8 ma teraz nowy system zarządzania turbosprężarkami, dzięki któremu, podobno, jeszcze lepiej rozpędza się do 200 km/h. Mnie się jednak nie spieszy. Z głośników sączą się kolejne, stare, włoskie szlagiery. Wtedy zdaję sobie sprawę z tego, że dochodzi wpół do dolce far niente i za moment wszystkie restauracje będą zamknięte, a mój żołądek już zapomniał o tym czekoladowym ciastku z Ricco.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Zjeżdżam do pierwszej wciąż otwartej knajpy. Pytam, czy jeszcze mogę zamówić jedzenie. Kuchnię zamykają za kwadrans - zdążyłem. Stoły nakryte są papierem, a wystrój prawdopodobnie nie zmienił się tutaj przez ostatnie 25 lat. Ale to nie ma znaczenia, dostaję jedne z najlepszych tortellini z ragu, jakie jadłem. Włosi nie potrafią zaserwować złego jedzenia. Najprawdopodobniej po prostu im nie wolno. Takie są zasady.

Wychodzę na zewnątrz, gdzie kolejny Włoch komplementuje Amalfi. Po krótkiej rozmowie wsiadam i ruszam w stronę Maranello.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi

Mam wrażenie, że ten piękny dzień, który dla mnie powoli dobiega końca, był na swój sposób stereotypowy. Może nawet trochę mu w tym pomogłem. Jednak łatwość, z jaką mogłem się nasycić dokładnie taką włoskością, jakiej chciałem poszukać tego dnia, dowodzi, że jest dużo prawdy w tym bardzo pozytywnym wizerunku, jaki sobie nakreśliłem w głowie.

Oczywiście mało który Włoch jeździ Ferrari i z pewnością nie każdy zamyka interes przed południem na kilkadziesiąt minut, żeby pójść sobie na kawę w środku dnia. Jednak tego dnia te romantyczne puzzle ułożyły się niemal same.

Ferrari Amalfi
Ferrari Amalfi © WP Select | Mariusz Zmysłowski

Moim pierwszym samochodem zdalnie sterowanym było Ferrari Testarossa, po drodze kochałem się jeszcze w 348, 360, Enzo i 430 Scuderii, a później w F12berlinetcie. Amalfi było jednak pierwszym Ferrari, jakie poprowadziłem. I teraz już rozumiem wszystkich Ferraristów. Tak jak nie sposób nie darzyć Włoch miłością, ocierającą się wręcz o zazdrość, tak nie da się nie pokochać Ferrari. Amalfi pokazało mi, że jest więcej niż samochodem – to setki lat spuścizny i charakteru Italii, zamknięte w mechanicznym dziele sztuki.

Ferrari Amalfi - galeria zdjęć z Włoch

  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
  • Ferrari Amalfi
[1/61] Ferrari Amalfi Źródło zdjęć: © WP Select | Mariusz Zmysłowski
Wybrane dla Ciebie