Egzaminator nabrał bowiem podejrzeń co do stanu kursanta. Wyczuł od niego wyraźną woń alkoholu, więc przerwał egzamin i zawiózł mężczyznę na pobliską komendę. Tam 30-latek został zbadany alkomatem.
Podejrzenia okazały się słuszne. Urządzenie wskazało wynik 0,7 promila. Zgodnie z polskim prawem prowadzenie w takim stanie jest przestępstwem. W trakcie dalszych czynności wyszło na jaw, że kandydat na kierowcę już kiedyś dopuścił się podobnego czynu, w związku z czym zatrzymano mu uprawnienia.
Za prowadzenie pod wpływem alkoholu mężczyźnie grozi do dwóch lat więzienia i wysoka grzywna. Pewnym jest też, że nie przystąpi szybko do kolejnego egzaminu.