Ugoda w sprawie afery spalinowej na 10 mld dolarów. Volkswagen ma jednak inny problem

Żaden inny silnik nie rozpętał takiej afery jak Jednostka TDI EA 189
Żaden inny silnik nie rozpętał takiej afery jak Jednostka TDI EA 189
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe
Marcin Łobodziński

11.07.2018 14:02, aktual.: 14.10.2022 14:47

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ugoda po aferze spalinowej opiewająca na kwotę 10 mld dolarów pomiędzy koncernem Volkswagena a właścicielami pojazdów z silnikami TDI została podtrzymana przez sąd apelacyjny w Waszyngtonie. Niestety niemiecki koncern ma inny problem.

Ugoda została zawarta w 2016 roku, ale budziła zastrzeżenia, które odrzucił ostatecznie dziewięcioosobowy skład sędziowski okręgowego sądu apelacyjnego w Waszyngtonie.

Jak pisze "Rzeczpospolita", zdaniem przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości: "dała ona wymierne, istotne korzyści wszystkim członkom tej grupy, najwyraźniej równoważne, a nawet większe od możliwych do uzyskania w udanym postępowaniu sądowym, a doszło do niej po ważnym wysiłku".

Do końca 2019 roku niemiecki koncern zobowiązał się zapłacić łącznie 25 mld dolarów właścicielom wadliwych pojazdów, urzędom ochrony środowiska, władzom stanowym i dealerom, a także zaproponował odkupienie 475 tys. samochodów od ich posiadaczy.

Tym ostatnim zaproponował odszkodowania zależne od wartości pojazdu, w kwotach od 5100 do 10 000 dolarów, nie licząc samego odkupienia samochodu. Na to ma przeznaczyć wspomniane 10 mld dolarów. Firma jest już bliska zrealizowania celu, którym jest odzyskanie wszystkich aut w USA wyprodukowanych w latach 2009-2015, a napędzanych silnikiem 2.0 TDI. Dodatkowo rekompensuje straty posiadaczom aut z silnikiem 3.0 TDI, który również w Stanach uznano za wadliwy.

Warto w tym miejscu dodać, że pojawił się nowy problem, z którym Volkswagen będzie musiał się zmierzyć za oceanem. Otóż po wybuchu afery spalinowej koncern zatrudnił kancelarię prawną Jones Day i firmę doradczą Deloitte, które prowadziły postępowanie wyjaśniające. Udostępnił im tajne dokumenty, które nigdy miały nie być ujawnione.

Tymczasem niemiecka prokuratura w marcu 2017 zarekwirowała całą dokumentację wraz z wynikami prowadzonego postępowania. Volkswagen wystąpił o utajnienie wszystkiego, a Trybunał Konstytucyjny wydał zakaz korzystania z dokumentacji prokuraturze.

Po przegranej batalii z niemieckimi władzami, czego efektem było nałożenie na Volkswagena grzywny w wysokości miliarda euro, Trybunał Konstytucyjny z Karlsruhe uznał, że cała zarekwirowana dokumentacja może być dostępna dla prokuratury, a ważne informacje, które wynikają z przeprowadzonego śledztwa ujawniane publicznie.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (6)