Nowy patent Japończyków. Uratuje silniki spalinowe?
Filtr zamontowany pod maską gromadzi dwutlenek węgla, a ciepło silnika zmienia go w ciecz, którą można usunąć. Brzmi jak plan, choć na razie daleko do ideału.
Toyota nieustannie szuka sposobów na uczynienie aut bardziej ekologicznymi. Marka uchodząca za pioniera hybryd, a także eksperymentująca z wodorem i elektromobilnością, pracuje właśnie nad kolejnym rozwiązaniem, jakim są filtry wychwytujące CO2 z powietrza.
Technologia jest obecnie testowana w wodorowej, wyścigowej GR Corolli. Nie jest przesadnie skomplikowana, ale działa, choć na razie w niewielkiej skali. Na czym polega?
Kluczowym elementem systemu jest specjalny filtr umieszczony przed obudową dolotu, wychwytujący CO2 z zasysanego powietrza. Filtr pozwala odzyskać CO2, a ciepło zmienić go w ciecz, którą następnie można usunąć.
Niestety, skuteczność takiego rozwiązania na razie nie imponuje. Podczas 91-kilometrowej próby udało się wychwycić jedynie 21 gramów dwutlenku węgla, co jest wręcz znikomą wartością.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Toyota Mirai - piję wodę z wydechu
Wynik byłby lepszy przy zastosowaniu większych filtrów, co wydaje się trudne w pojazdach osobowych. Za to w ciężarówkach z pokaźnymi przodami jest już całkiem możliwe.
Wątpliwości budzi jednak ciecz powstająca w procesie oczyszczania. W testowej Corolli trzeba było opróżniać zbiorniczek podczas każdego pit stopu. Toyota nie zamierza jednak się poddawać i dąży do opracowania pasywnego, bardziej wydajnego systemu. Nie pozostaje nic innego, jak trzymać kciuki za powodzenie projektu.