Niedawno polski rząd przedstawił założenia dotyczące zmiany przepisów dotyczących kierowców. Oczywiście idą one w kierunku zaostrzenia konsekwencji dla tych, którzy łamią przepisy, narażając przy tym innych uczestników ruchu. Swoje pomysły ma też policja. Zakończył się właśnie polsko-norweski projekt "POL-NOR II – Współpraca w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego – wymiana doświadczeń i dobrych praktyk", w ramach którego nasi mundurowi wymieniali doświadczenia ze swoimi norweskimi kolegami.
Nie trzeba chyba nikogo informować, że w skandynawskim kraju poziom bezpieczeństwa na drogach stoi na o wiele wyższym poziomie niż w Polsce. Dlatego też polscy policjanci podsumowali obrady i wskazali kilka rozwiązań, których przeszczepienie na polski grunt nie byłoby – ich zdaniem – złym pomysłem. O co dokładnie chodzi?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Škoda Elroq to pierwszy kompaktowy elektryk marki. Cena zapowiada się atrakcyjnie
Powiązanie kar za niebezpieczne wykroczenia drogowe z wysokością osiąganych dochodów lub majętnością. Polski taryfikator pozwala ukarać kierowcę mandatem w maksymalnej wysokości 5000 zł, co i tak jest znacznie wyższą kwotą niż 500 zł, obowiązujące do końca 2021 r. W porównaniu z Norwegią i tak mamy jednak łagodny system. Tam za niektóre przewinienia płaci się adekwatnie do możliwości finansowych. Jak informuje policja, znane są przypadki, w których np. za jazdę pod wpływem alkoholu norweski kierowca musiał zapłacić 300 tys. norweskich koron, czyli ok. 100 tys. zł.
Kara bezwzględnego więzienia za alkohol. W Norwegii kierowca, który został przyłapany na prowadzeniu przy zawartości alkoholu przekraczającej 0,7 prom., podlega bezwzględnej karze pozbawienia wolności. W więzieniu spędza np. miesiąc lub dwa.
Zmniejszenie liczby znaków drogowych. "Polskie drogi cechują się jedną z największych w Europie liczbą znaków drogowych" – informuje policja. W efekcie liczne znaki ograniczają widoczność i rozpraszają kierowców.
Takie same zasady ruchu na drogach publicznych i niepublicznych. Jak informuje policja, istnienie w Polsce dwóch różnych systemów, w zależności od statusu drogi, nie sprzyja czytelności sytuacji w ruchu.
Nakaz kierunkowego wykształcenia i odpowiedniego doświadczenia dla osób, które są odpowiedzialne za organizację ruchu i działania, mające wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego. W Norwegii takie osoby muszą ukończyć studia na kierunku inżynieria ruchu drogowego lub pokrewnym. W Polsce bywa z tym różnie.
Podczas remontu drogi dwukrotna nagana policji dotycząca oznakowania sprawia, że kierownik budowy lub kierownik prac traci prawo do wykonywania swoich czynności na rok. W Polsce grozi za to jedynie mandat, więc roboty drogowe bywają oznaczane w sposób daleki od ideału.
Pomysły policjantów są interesujące. Teraz jeszcze musiałyby się spotkać z pozytywnym przyjęciem u polityków.