Szesnastolatek z Kalifornii, nie posiadający prawa jazdy, postanowił "pożyczyć" ojcowskiego Mustanga na przejażdżkę. Przejażdżka skończyła się (niemal tradycyjnie) w szpitalu. Strażacy ponoć nieźle się namęczyli żeby go wyciągnąć.
W sumie... niezły wyczyn, gdyby nie tak zakończony. Chłopak rozbił Mustangiem ogrodzenie, przeskoczył nad basenem i wylądował w domu jednego z sąsiadów. Główne obrażenia jakie odniósł to złamana noga i kręgosłup. Przyczyna? Utrata panowania nad pojazdem. Sądząc po wieku i kwalifikacjach - nic dziwnego.
Mimo że wszyscy mieszkańcy byli w tym czasie w domu, żaden z nich nie odniósł obrażeń.
Źródło: autoevolution