Sprawa stała się niewiarygodnie poważna. Nelson Piquet dostarczył FIA dowody obciążające Renault. Podobno Piquet był szantażowany i w zamian za przedłużenie umowy na przyszły sezon(2009) celowo rozbił bolid na 14 okrązeniu zeszłorocznego GP Singapuru.
Piquet twierdzi, że dzień przed wyścigiem Flavio Briatore i Pat Symonds spotkali się z nim i nakazali mu rozbić swój bolid. Ustalono wówczas nawet, że stanie się to na zakręcie numer 17, ponieważ nie ma tam dźwigu i wówczas konieczny jest wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa, który w rezultacie pomógł Fernando Alonso startującemu lekkim bolidem oddalić się od rywali po restarcie. Ostatecznie Alonso wygrał ten wyścig.
Symonds przyznaje, że spotkał się z Piquetem i Briatore, ale wywołanie neutralizacji było pomysłem Piqueta. Natomiast Briatore powiedział, że podczas spotkania w ogóle nie rozmawiali na ten temat - jak widać, panowie nie mają czystego sumienia, skoro pojawiają się dwie wersje wydarzeń.
Flavio Briatore oskarża Nelsona Piqueta o kłamstwo, zespół wszczął już specjalne postępowanie przeciwko obu panom Piquet i wkrótce zostanie o tym poinformowana również policja w Wielkiej Brytanii.
Całą sprawę podsumował prezydent FIA Max Mosley, który stwierdził, że ustawianie wyścigu jest jeszcze gorsze od oszustwa i tutaj trzeba przyznać mu rację. Renault na dzień dzisiejszy grozi wykluczenie z udziału w mistrzostwach świata, Mosley gwarantuje natomiast niekaralność Piquetowi, który podobno dostarczył poważne dowody obciążające zespół.
Sprawa jest naprawdę bardzo poważna, więcej szczegółów i wstępne rozstrzygnięcie poznamy 21 września, kiedy to Renault wytłumaczy się przed szefami Światowej Rady Sportów Motorowych.