Znany ze swoich książek i popularyzujących wiedzę programów Radek Kotarski podczas promocji swojej nowej pozycji pt. "Inaczej. Jak pracować mniej, ale lepiej i przyjemniej" z pewnością zaskoczył słuchaczy. Jak informują "Wirtualne Media", dziennikarz przyznał, że przed laty za cel postawił sobie zdobycie - oczywiście legalne - Ferrari F430. Latami dążył do jego osiągnięcia, jak sam stwierdził, niemal zaharowując się na śmierć. I udało się.
Oddaję moje Ferrari. KOMU?
We wrześniu 2020 r. Radek Kotarski stał się właścicielem włoskiej maszyny. Samochód produkowany od 2004 do 2009 r. powstawał w różnych wersjach, ale niezmiennie z ośmiocylindrowym silnikiem w układzie "V", rozwijającym 490 lub 510 KM. To wystarczało, by rozpędzać F430 do "setki" w czasie od 3,6 do 4,1 s.
Takie auto potrafi uzależnić. Tym bardziej zaskakująca była więc deklaracja dziennikarza, który postanowił przekazać swoje ferrari na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak stwierdził autor, dla niego jest to symbol okresu, w którym w jego życiu dominowały niewłaściwe metody pracy i motywowania się do niej. Teraz więc auto może przyczynić się do jakiegoś dobra.
Gest Radka Kotarskiego może imponować. Ujawnienie zamiaru przekazania samochodu na dobroczynny cel w czasie promocji nowej książki może jednak budzić kontrowersje.