Czy można wyobrazić sobie lepszych kandydatów do stworzenia latającego samochodu elektrycznego? Porsche jest bardzo dobre w projektowaniu aut - jak udowodnił niedawno model Taycan, także elektrycznych, a Boeing to lotniczy gigant, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Obie firmy łączą siły, by zrewolucjonizować transport i całkowicie zmienić jego oblicze.
Ich wspólnym celem jest stworzenie niewielkiego pojazdu, który sprawi, że najzamożniejsi tego świata nie będą musieli stać w korkach. Porsche chce być pierwszą marką, która zaoferuje swoim klientom nieograniczoną mobilność premium. Detlev von Platen, członek zarządu firmy twierdzi, że będzie się to wiązać z nowym wymiarem podróżowania.
Steve Nordlund z Boeinga w partnerstwie z Porsche widzi natomiast okazję do zgłębienia tematu lotniczej mobilności i ewentualnych korzyści, jakie mogą z niej płynąć. Już dziś jednak wiadomo, że nawet jeśli projekt się powiedzie, ze względów finansowych nie będzie dostępny dla szarego obywatela. Podobne plany miało już wiele firm w przeszłości. Nawet obecnie nie brakuje równoległych, konkurencyjnych projektów takich jak, chociażby niemiecki Volocopter.
Jak na razie jednak nikomu nie udało się wdrożyć pomysłu w taki sposób, by był on wykorzystywany na co dzień. Porsche i Boeing to dwie ogromne firmy dysponujące odpowiednim doświadczeniem, kapitałem i wiedzą. Jeśli komuś ma udać się spopularyzowanie latającego samochodu, to właśnie im.