Prace śledczych na miejscu wypadku w Sokolnikach Suchych dobiegły końca, a postępowanie przejmie Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Jak przekazała prok. Aneta Góźdź, rzecznik prasowy tej jednostki, wstępnie ustalono, że kierowca pojazdu ciężarowego wjechał na przejazd kolejowy mimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu. W konsekwencji doszło do zderzenia z pociągiem.
Kierowca i maszynista nie są w stanie zeznawać
W wyniku kolizji wykoleiła się elektryczna lokomotywa oraz dwa pierwsze wagony składu. Prokuratura poinformowała, że pociągiem podróżowały co najmniej 114 osoby, w tym trzech członków załogi. Po wstępnej segregacji medycznej ośmioro pasażerów uznano za wymagających pilnej pomocy, a poszkodowanych przetransportowano do szpitali w Radomiu i Kielcach. Cztery osoby znajdowały się w stanie ciężkim. Jedna z pasażerek zmarła później w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń.
"W szpitalach, w stanie ciężkim pozostają maszynista pociągu i kierowca pojazdu ciężarowego. Mężczyzn tych nie udało się, ze względu na stan zdrowia przesłuchać. Prokurator ustali czy w chwili zdarzenia obaj kierujący byli trzeźwi" - poinformowała prok. Aneta Góźdź.
WIDEOPrzyszłość nadeszła. Zakładasz okulary i rozumiesz chiński
Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak powiedział na antenie TVN24, że w momencie zdarzenia sygnalizacja na przejeździe była sprawna. "Mamy wstępne zeznania kierowcy ciężarówki. Wskazał, że oślepiło go słońce. Będziemy musieli ten wątek potwierdzić. Bardzo często przy tego typu zdarzeniach kierowcy tłumaczą się w ten sposób. Będziemy wiedzieli więcej, gdy otrzymamy monitoring z kabiny lokomotywy. To nam pokaże znacznie więcej" - powiedział wiceminister infrastruktury. Dodał także, że pociąg jechał z prędkością 117 kilometrów na godzinę i ważył 400 ton.
Śledczy zabezpieczyli rejestrator z kabiny maszynisty
Oględziny i zabezpieczanie śladów trwały wiele godzin. Działaniami kierował prokurator z Prokuratury Okręgowej w Radomiu, zajmujący się sprawami katastrof w ruchu lądowym, wodnym i powietrznym, a na miejscu pracował także biegły z zakresu kolejnictwa. Jednym z kluczowych dowodów ma być rejestrator z kabiny maszynisty – jego zapis ma pozwolić szczegółowo odtworzyć przebieg katastrofy.
"Do zabezpieczenia miejsca zdarzenia wykorzystano dron, jak też specjalistyczne urządzenie skanujące (Skaner 3D), będące na wyposażeniu Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu, które posłuży do dokładnego zarejestrowania i zwymiarowania miejsca zdarzenia w formule 3D, a utrwalone dane będą wykorzystane przez biegłych" - przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Sprawcy grozi do 8 lat pozbawienia wolności
Zabezpieczone dowody i ślady mają stanowić podstawę dalszych czynności procesowych. Śledztwo będzie prowadzone w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym – katastrofy kolejowej, która spowodowała zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach, a której następstwem była śmierć człowieka. Chodzi o czyn z art. 173 § 2 i 4 Kodeksu karnego, zagrożony karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.