Jednym ze stałych elementów krajobrazu na Kubie są klasyczne, przede wszystkim amerykańskie samochody. Wkrótce sytuacja może się zmienić. Już od jutra wchodzi w życie nowa ustawa, dzięki której kubański rząd chce ożywić rynek, dając więcej swobody obywatelom.
Do te pory zgodnie z prawem, przeciętni obywatele nie mieli możliwości zakupu samochodu wyprodukowanego później, niż miała miejsce kubańska rewolucja. Oznacza to, że po ulicach Kuby poruszały się przede wszystkim samochody, które zjechały z taśm produkcyjnych przed 1959 rokiem. Wynikało to z faktu, że od czasów rewolucji panował zakaz kupna nowych aut, zatem rynek wtórny z czasem zamarł.
Po wprowadzeniu w życie ustawy, Kubańczycy będą mogli kupować i sprzedawać samochody, a osoby emigrujące z kraju będą mogły przekazać swoje auto krewnym. Jednocześnie na handel samochodami narzucono pewne restrykcje. Zarówno sprzedający, jak i kupujący będą musieli odprowadzić 4% podatku. Dodatkowo, nabywca jest zobowiązany udokumentować, że pieniądze, które posłużą w finalizacji transakcji pochodzą z legalnego źródła. Niestety nie zaliczają się do nich pieniądze otrzymane od krewnych z zagranicy.
Wchodząca w niedzielę w życie ustawa świadczy o pozytywnych przemianach na Kubie. Niestety wszystko wygląda dobrze tylko w teorii. W rzeczywistości bardzo mała część społeczeństwa będzie mogła sobie pozwolić na zakup samochodu. Można się więc spodziewać, że jeszcze przez długi czas na ulicach Hawany królować będą zabytkowe [Chevrolety](http://Oldsmobile Cutlass | Galerie Czytelników) czy Chryslery.
Źródło: AutoGuide