Audi RS3 Performance Edition© Materiały prasowe | Sagmeister photography

Pierwsza jazda: Audi RS3 Performance Edition – prowadzenie zostaw elektronice

Mateusz Lubczański
25 listopada 2022

W Audi ewidentnie zadziało się coś nie tak. W zimnym i korporacyjnym świecie ktoś, jakimś cudem, wprowadził na rynek kompakt, który jest w stanie zagrozić supersamochodom. To nie przesada – RS3 Performance Edition to zbiór wszystkiego, co tylko dało się upchnąć w nadwoziu A3.

Czas sprintu do setki Audi R8 GT, ostatniej wersji supersamochodu mającego ponad pięciolitrowe V10 za plecami kierowcy, to 3,4 sekundy. Z kolei kompaktowe RS3 w wydaniu Performance Edition robi to w 3,8 sekundy. 0,4 sekundy gorszy czas w zamian za tylną kanapę, kompaktowe wymiary i sensowny bagażnik? Nie ma się nad czym zastanawiać.

Jak przyznają sami inżynierowie, samochód powstał nieco w ramach przypadku. Podczas testów na torze Nardo okazało się, że testowe RS3 jest w stanie gnać ponad 300 km/h bez większego problemu. Wtedy też ktoś zadał głośno jedno pytanie: dlaczego tego nie wyprodukujemy? Reszta jest historią, a na drogi wyjedzie 300 takich ekstremalnych egzemplarzy.

Audi RS3 Performance Edition
Audi RS3 Performance EditionŹródło zdjęć: © Materiały prasowe | Sagmeister photography

To nie żarty. Kompaktowe nadwozie ukrywa pięciocylindrowy silnik o pojemności 2,5 l. Teraz generuje on 407 KM (plus 7 KM), ma 500 Nm dostępnych w ultraszerokim zakresie 2250-5700 obrotów (czyli 100 obrotów więcej). Innymi słowy, jeśli w tym zakresie dasz gaz do dechy, RS3 Performance Edition katapultuje się naprzód w mgnieniu oka. Gnając 300 km/h, można zostawić za sobą "zwykłe" RS3, nawet wyposażone w pakiet RS Dynamics Package Plus.

Inżynierowie zwiększyli ciśnienie doładowania, więc teraz turbo "dmucha" aż 1,6 bara do cylindrów. Zainstalowano też opony Pirelli P Zero "Trofeo R" i w serii dorzucono ceramiczny układ hamulcowy, który pracuje tym lepiej, im ostrzejsza jest jazda.

Audi RS3 Performance Edition
Audi RS3 Performance EditionŹródło zdjęć: © Materiały prasowe | Sagmeister photography

Jednak jazda po prostej linii nigdy nie była problemem dla RS3. Na torze Monteblanco zakręty szybko ujawniają typową przypadłość konstrukcji z tak wysuniętym silnikiem – RS3 zdecydowanie lubi wyjeżdżać przodem. Audi ma jednak zapewniać przewagę dzięki technice – i tak jest w tym wypadku.

RS3 ma bowiem napęd na cztery koła, a z tyłu, po otrzymaniu 50 proc. mocy, dwa sprzęgła decydują, co z nią zrobić. W momencie kiedy przód zaczyna żyć własnym życiem, trzeba zrobić to, czego nie powinno się robić – wcisnąć gaz do oporu.

Audi RS3 Performance Edition
Audi RS3 Performance EditionŹródło zdjęć: © Materiały prasowe | Sagmeister photography

Wówczas to wszystkie elektroniczne mózgi wezmą pod uwagę dane z czujników (położenia pedału gazu, skrętu kierownicy, prędkości kół) i zadecydują o optymalnym przeniesieniu mocy na koła zewnętrzne, przez co RS3 zacieśnia zakręt i wpisuje się w zadaną linię wyścigową.

Zastosowanie dwóch sprzęgieł (po jednym na półoś) pozwoliło też na wprowadzenie trybu drift. Cóż, miał to już Ford Focus, miał też Mercedes-AMG, Audi nie mogło też pozostać w tyle. O ile jednak w przykładowym R8 elektronika dba o nieprzekroczenie pewnego kąta wychylenia tylnej osi, tak w RS3 linijki kodu sprawiają, że kierownica nie musi nic robić…

Audi RS3 Performance Edition
Audi RS3 Performance EditionŹródło zdjęć: © Materiały prasowe | Sagmeister photography

…no dobrze, nie musi robić aż tyle. Po przeskoczeniu kilku kolejnych kroków w postaci przytrzymania tego i owego przycisku wystarczy wcisnąć gaz do końca (i nie odpuszczać) i jedynie wskazać kierownicą wybrany kierunek.

Myli się ten, kto myśli, że tryb drift pozwoli mu na efektowne wychodzenie z zakrętów, a w miarę potrzeby uratuje w podbramkowej sytuacji. To bardziej tryb pokazowy, który działa na dużym placu, gdzie można sążniście palić gumę na wszystkich kołach.

Audi RS3 Performance Edition
Audi RS3 Performance EditionŹródło zdjęć: © Materiały prasowe | Sagmeister photography

Może dlatego – i nie będę tego ukrywał – nie mogłem się porozumieć z RS3 na próbach driftu. O ile R8 było zdecydowanie łatwiejsze (i ma ono silnik w nieco niekorzystnym do driftu miejscu), tak RS3 zdaje się dawać prosty komunikat – siedź w fotelu i daj mi palić opony. Jeśli z przyzwyczajenia będziecie już zakładać kontrę, RS3 pomyśli, że chcecie po prostu jechać tam, gdzie wskazują opony. To sprawia, że machacie kółkiem jeszcze szybciej, a auto jeszcze bardziej nie wie, co się dzieje. Dopiero gdy oddacie się w ręce elektroniki, RS3 wyczynia cuda.

Absurdalne? Oczywiście. Potrzebne? Ani trochę. Fajne? Jak najbardziej! Nie widzę żadnej potrzeby posiadania trybu drift w samochodzie na ulice. Wiem, że 407 koni mechanicznych nie jest w ogóle potrzebne w mieście. Ceramiczne hamulce zimą napędziły mi więcej strachu, niż dały bezpieczeństwa (gdy są zimne, działają wyjątkowo opornie). Nie ma to jednak żadnego znaczenia, bo klienci przyjęli Performance Edition bardzo ciepło.

  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
  • Audi RS3 Performance Edition
[1/14] Audi RS3 Performance EditionŹródło zdjęć: © Materiały prasowe | Sagmeister photography
Źródło artykułu:WP Autokult
Udostępnij:
Komentarze (8)