Auto jest niczym innym jak modnym SUV-em segmentu B. Obok Corsy i Mokki to trzeci przedstawiciel Opla w klasie pojazdów o raczej miejskim przeznaczeniu. W gamie zastąpi wysłużonego już nieco Crosslanda.
Trzeba przyznać, że Frontera wygląda nieźle. Kanciaste kształty przyprawione charakterystyczną atrapą chłodnicy i wąskimi reflektorami mogą się podobać. Wprawne oko dostrzeże jednak podobieństwo do Citroën e-C3, co sugeruje wykorzystanie platformy Stellantis STLA Small. Opel postawił jednak na sporą dawkę indywidualizmu, Widać to szczególnie we wnętrzu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Crossover na trasie - Opel Crossland X kontra Grandland X
Kokpit prezentuje się dojrzale i nowocześnie. Pierwsze skrzypce grają dwa ekrany, każdy o przekątnej 10 cali. Na szczęście nie brakuje też fizycznych przycisków - zarówno pod głównym ekranem, jak i na kierownicy.
Choć dokładne wymiary Frontery na razie pozostają nieznane, Opel chwali się przestrzenią w kabinie i imponującym bagażnikiem zdolnym pomieścić 460 litrów ładunku.
Tajemnicą pozostaje też pełna gama silników. Wiadomo jedynie, że auto będzie dostępne zarówno z napędem spalinowym, jak i elektrycznym. W pierwszym przypadku nie ma zbyt wielkiego wyboru - pewnie będzie to benzynowe 1.2. Na szczegóły musimy jednak poczekać do rynkowej premiery. Ta powinna nastąpić w najbliższych miesiącach.