Na głowę lecą bomby, a oni zwiększają produkcję. Fabryki w Ukrainie nie zwalniają tempa

Firma Leoni będąca jednym z największych dostawców wiązek elektrycznych w Europie ogłosiła zwiększenie produkcji w swoich ukraińskich fabrykach. To decyzja, która może okazać się kluczowa dla wielu europejskich marek.

Fabryka Leoni w UkrainieFabryka Leoni w Ukrainie
Źródło zdjęć: © mat. prasowe / Leoni
Aleksander Ruciński

BMW, Mercedes i Volkswagen to firmy, które po wybuchu wojny zostały mocno dotknięte brakiem wiązek elektrycznych wytwarzanych w Ukrainie przez niemiecką firmę Leoni. Po początkowych przestojach widać jednak światełko w tunelu. Przedstawiciele Leoni poinformowali, że mimo niesprzyjającej sytuacji stopniowo zwiększają produkcję.

Ukraińskie zakłady Leoni zatrudniające około 7 tys. osób zdołały przywrócić 40 proc. zdolności produkcyjnych. Teraz wprowadzono zmiany nocne, które mają pozwolić na zwiększenie wyniku do 70 proc.

"To jednocześnie imponujące i poruszające, jak nasi pracownicy są zdeterminowani, by nie dopuścić do pogorszenia sytuacji. Chcą bronić nie tylko swojego kraju, ale i życia jakie wiedli dotychczas. Ich bezpieczeństwo jest dla nas największym priorytetem" - mówi dyrektor generalny Leoni, Aldo Kamper, cytowany przez agencję Reuters. O tym, że fabryki funkcjonują w cieniu wojny, trudno jednak zapomnieć: "Pracownicy musieli wielokrotnie uciekać do bunkrów" - dodaje Kamper.

Warto wspomnieć, że po wybuchu wojny Leoni natychmiastowo zwiększyło produkcję w innych placówkach w Rumunii, Serbii, Słowacji, Tunezji, Egipcie i Maroko, by podtrzymać podaż komponentów. Firma jest jednak zdeterminowana, by utrzymać Ukrainę w gronie kluczowych dostawców.

To dobra wiadomość dla całej niemieckiej branży motoryzacyjnej, uzależnionej od poddostawców ze Wschodu. Ich niezłomna postawa zasługuje na szacunek.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY