Opel Astra to dla wielu synonim auta kompaktowego. Przez lata większość klientów postrzegała Astrę jako solidną, niemiecką propozycję w segmencie C. Dziś Opel jest częścią międzynarodowego koncernu Stellantis, ale niemieckie korzenie wciąż są silne i widoczne.
Dobrze pamiętam premierę szóstej odsłony Astry. Przedstawiciele Opla odmieniali wówczas hasło "Made in Germany" na wszystkie sposoby. Dziś, blisko 4 lata później, gdy na rynku dostępna jest wersja po liftingu, Opel nadal odwołuje się do niemieckiego rodowodu. I ma ku temu sporo powodów.
"Made in Germany" w przypadku Astry ma znaczenie nie tyle symboliczne, co praktyczne, gdyż Astra faktycznie jest produkowana w niemieckim Rüsselsheim. Poza tym została zaprojektowana w Europie z myślą o Europejczykach, ich gustach i sposobie eksploatacji. Zresztą Opel określa szóstą generację Astry mianem "Autobahn-proof" (ang. odporna na autostrady) – czy można być bardziej niemieckim?
Nie są to słowa rzucone na wiatr, lecz poparte zestawem cech, które naprawdę docenimy na drogach szybkiego ruchu – stabilnością prowadzenia, wyciszeniem, pracą układu kierowniczego czy elektronicznymi asystentami kierowcy. To auto, które nie próbuje zaskakiwać kierowcy, tylko daje mu poczucie kontroli i spokoju.
Ten sam kierunek widać we wnętrzu. Opel mocno akcentuje ergonomię i czytelność, rezygnując z przesadnej liczby "gadżetów" na rzecz rozwiązań, które naprawdę mają znaczenie. Mowa tu m.in. o fotelach Intelli-Seats z certyfikatem niemieckiej organizacji AGR - Aktion Gesunder Rücken (niem. Akcja na rzecz zdrowych pleców) czy świetnych, matrycowych światłach Intelli-Lux HD.
Wrażenie "niemieckiej precyzji" budują też detale, które nie zawsze są od razu widoczne. Chodzi o spasowanie elementów wnętrza, sposób działania przełączników, a także ogólną logikę interfejsu multimedialnego. Astra nie stawia na efekciarstwo, tylko na przewidywalność – wszystko ma działać tak, jak użytkownik się tego spodziewa, bez zbędnych niespodzianek.
Uwagę zwraca również podejście do standardu wyposażenia. W przypadku nowej Astry Opel ogranicza "ukryte dopłaty", a część elementów, które u konkurencji bywają dodatkami, tutaj trafia już do podstawowych lub średnich wersji. Dotyczy to m.in. wybranych systemów komfortu i bezpieczeństwa (jak np. adaptacyjny tempomat i czujniki parkowania), ale też takich detali, jak lakier nadwozia w cenie auta (w niektórych wersjach), co czyni proces konfiguracji bardziej przejrzystym i - po niemiecku - rzeczowym.
Solidna i sprawdzona Astra w odświeżonym wydaniu jest już dostępna w salonach z czterema rodzajami napędów do wyboru i w bardzo atrakcyjnych cenach. Jakby tego było mało, teraz Opel dodatkowo kusi rabatami, które wynoszą nawet 30 tys. zł i ubezpieczeniem za 1 proc. ceny auta.