Kradną coraz nowsze auta, a wiele z nich trafia na Wschód. Straty idą w miliony

Strażnicy graniczni pracujący na granicy z Ukrainą i Białorusią mają pełne ręce roboty. O skali procederu najlepiej świadczą liczby. Tylko w tym roku odzyskali 108 pojazdów, z czego najdroższym było ferrari warte 1,2 mln zł.

Jeden z pojazdów odzyskanych przez strażnikówJeden z pojazdów odzyskanych przez strażników
Źródło zdjęć: © Straż Graniczna
Aleksander Ruciński

Od początku bieżącego roku funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału SG podczas odpraw prowadzonych na granicy z Białorusią i Ukrainą w woj. lubelskim odzyskali 108 samochodów o łącznej wartości 9,3 mln zł oraz części warte około 2,1 mln zł.

"Jedną grupę stanowią samochody poszukiwane jako utracone, czyli ukradzione najczęściej z terenów Europy Zachodniej np. z Niemiec, Francji, Andory, z której dosyć często ujawniamy samochody pochodzące z przestępstwa. Takie przypadki ujawniamy dzięki systemom teleinformatycznym i bazom danych" – mówi kpt. Dariusz Sienicki, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Dodaje, że drugą grupę odzyskanych samochodów stanowią pojazdy, w których zmieniono numery VIN. Fałszowanie numerów identyfikacyjnych już samo w sobie jest przestępstwem i wynika najczęściej z faktu, że auto zostało skradzione.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
30 LAT ŠKODY OCTAVIA. IKONA POD LUPĄ: Akta Wrzechstronności

Po odzyskaniu samochodów sprawa przekazywana jest policji, która prowadzi dalsze czynności. "Finalnie auto wraca do właściciela lub do firmy ubezpieczeniowej, która już wypłaciła odszkodowanie za ten samochód właścicielowi" - wyjaśnia kpt. Dariusz Sienicki.

Wśród odzyskanych pojazdów królują głównie świeże i droższe auta. Ekstremalnym przykładem jest ferrari portofino z 2019 roku warte około 1,2 mln zł. Pojazd został zatrzymany w kwietniu 2023 roku na przejściu granicznym w Hrebennem. 28-letni obywatel Białorusi próbował wjechać do kraju, wioząc łup na lawecie.

Ferrari Portofino odzyskane przez Straż Graniczną
Ferrari Portofino odzyskane przez Straż Graniczną © Materiały prasowe | Komenda Główna Straży Granicznej

Przestępcy sięgają po różne sztuczki, stosując np. podrobione umowy lub tytuły własności. Tak było w przypadku tesli zatrzymanej na granicy z Ukrainą w Zosinie, gdzie 21-letni kierowca wpadł z podrobionymi dokumentami.

To, jakimi autami interesują się złodzieje, pokazują także polskie statystyki kradzieży. Jeszcze w 2015 roku z ulic znikały głównie starsze auta. Te w wieku 6-10 lat stanowiły aż 43 proc. kradzieży. Dla porównania, aż 51 proc. samochodów skradzionych w roku 2020 miało mniej niż cztery lata. Skąd taka zmiana?

Droższe i nowocześniejsze samochody są nie tylko bardziej wartościowym, ale i nierzadko łatwiejszym łupem. Złodzieje wyspecjalizowali się bowiem w kradzieżach z wykorzystaniem systemu bezkluczykowego, w który wyposażone są głównie nowocześniejsze samochody.

Obecnie główny trend to kradzież metodą "na walizkę". Działa ona w przypadku nowszych pojazdów i często są one potem wywożone za wschodnią granicę, gdzie przestępcy je legalizują - mówił w rozmowie z Autokult.pl mł insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Co ciekawe, Białoruś czy Ukraina nie zawsze są docelową lokacją złodziei. Wiele z aut kradzionych na Wschód ląduje na Litwie. "Według firmy Gannet, zajmującej się systemami dozoru i namierzania pojazdów, Litwa staje się coraz popularniejszym celem dla działających w Polsce grup złodziei samochodów. Do tego kraju coraz częściej trafiają skradzione samochody, które albo są rozbierane na części w tamtejszych złodziejskich dziuplach, albo przygotowywane są do dalszej podróży" - czytamy w artykule Tomasza Budzika.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ