Kierowcy nie znają przepisu. Można mieć poważne kłopoty
Chcesz przetransportować rowery, ale nie masz trzeciej tablicy rejestracyjnej? Wielu kierowców nie wie, że od niedawna próba samodzielnego "sztukowania" może zakończyć się sporymi nieprzyjemnościami. Z odsiadką włącznie.
Pogoda coraz bardziej zachęca do rowerowych przejażdżek. Te oczywiście najprzyjemniejsze są za miastem czy w górach, ale najpierw trzeba tam dotrzeć. Wygodnym rozwiązaniem tego problemu jest platforma rowerowa montowana na hak. Niestety, zasłania ona tylną tablicę rejestracyjną. Od 2016 r. urzędy wydają taką dodatkową "blachę", ale nie każdy kierowca jest w stanie wyrobić się z urzędowymi czynnościami przed zaplanowanym wyjazdem. Wówczas pojawia się pokusa, by tablicę "skombinować". Można za to drogo zapłacić.
Przypadki zastępowania tablicy z urzędu jej odzwierciedleniem wciąż się zdarzają. Dawniej takie postępowanie było traktowane przez prawo bardzo łagodnie. Nie każdy kierowca wie, że dziś jest inaczej. Od 1 października 2023 r. takie przypadki przewiduje Kodeks karny.
§ 1. Kto dokonuje zaboru tablicy rejestracyjnej pojazdu mechanicznego, umożliwiającej dopuszczenie tego pojazdu do ruchu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, albo w celu użycia za autentyczną tablicę rejestracyjną pojazdu mechanicznego podrabia lub przerabia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto używa tablicy rejestracyjnej pojazdu mechanicznego nieprzypisanej do pojazdu, na którym ją umieszczono, albo używa jako autentycznej podrobionej lub przerobionej tablicy rejestracyjnej pojazdu mechanicznego.
Jak łatwo zauważyć, konsekwencje jazdy z nieoryginalną tablicą rejestracyjną potrafią być bardzo poważne. Może to zostać uznane za przestępstwo zagrożone karą do 5 lat więzienia. Zapewne z takimi skutkami najprawdopodobniej musiałby się liczyć kierowca, który – zamiast iść do urzędu – kupiłby sobie "kolekcjonerską" tablicę przez internet. Taki produkt może do złudzenia przypominać tablicę wydaną w urzędzie. W razie wpadki najprawdopodobniej zostałoby to uznane za "używanie jako autentycznej podrobionej tablicy rejestracyjnej", co grozi odsiadką.
A co w sytuacji, gdy w miejscu tablicy rejestracyjnej znajduje się karton z numerami wymalowanymi flamastrem? Jak informuje mnie pragnący zachować anonimowość policjant "drogówki", wiele zależy od interpretacji konkretnej sytuacji. Jeśli jednak w miejscu tablicy rejestracyjnej znajduje się coś, co powiela jej znaki, ale nawet w przybliżeniu nie może zostać uznane za oryginalną tablicę, kierowca zamiast zarzutów karnych najprawdopodobniej otrzyma mandat za zasłanianie tablicy rejestracyjnej na tylnym zderzaku samochodu. W takim przypadku wynosi on 100 zł.
Na koniec warto jeszcze raz podkreślić, że jedynym właściwym sposobem postępowania jest uzyskanie trzeciej tablicy rejestracyjnej z urzędu. Kierowca, który zdecyduje się uczynić inaczej, mocno ryzykuje.