GP San Marino, rok 1983. Patrick Tambay wygrywa wyścig w Ferrari 126C2B. Przez wiele lat to właśnie ta runda, a nie Monza, uchodziła za domowy wyścig Scuderii Ferrari (fot. Paul-Henri Cahier/Getty Images)

Imola to ekscytujący tor z wielką historią. GP Emilii-Romanii przypomni złote czasy Formuły 1 

Mateusz Żuchowski

Pandemia koronawirusa wymusiła w tym roku na włodarzach F1 zmiany, w wyniku których Królowa Motorsportu złożyła kilka nieplanowanych wizyt. Po nietypowych wyścigach na przykład na Mugello czy Algarve, w ten weekend zespoły zjadą się na Imolę. Przed laty organizowany był tu jeden z klasyków F1, który widział wielkie zwycięstwa i tragiczne wypadki.

Historia toru oficjalnie nazwanego Autodromo Enzo e Dino Ferrari na zawsze pozostanie w cieniu śmiertelnych wypadków Rolanda Ratzenbergera i Ayrtona Senny, które w 1994 roku wyznaczyły jeden z najtragiczniejszych momentów w historii Formuły 1. Te dwie tragedie, które wydarzyły się na oczach milionów widzów z całego świata, motorsport opłakiwał nie tylko w ten pamiętny majowy dzień, ale i miesiące później. Również w Brazylii, na wielkim pogrzebie brazylijskiej gwiazdy F1.

Wydarzenia te zmotywowały organizatorów do poważnych działań. Wprowadzono wiele zmian, mających na celu poprawę bezpieczeństwa zawodników i widzów. Dotknęły one również samego włoskiego toru, na którym wprowadzono szykanę spowalniającą kierowców w kluczowym momencie. Modyfikacja ta nie zmieniła jednak ogólnego charakteru Imoli, który pozostaje jednym z najbardziej wymagających obiektów - zarówno dla kierowców, jak i ich maszyn.

Śmiertalny wypadek Ayrtona Senny w 1994 roku zmienił oblicze tego sportu i samego toru (fot. Anton Want/ALLSPORT/Getty Images)
Śmiertalny wypadek Ayrtona Senny w 1994 roku zmienił oblicze tego sportu i samego toru (fot. Anton Want/ALLSPORT/Getty Images)

Tor cudów i dramatów

Choć Imola oficjalnie zawitała w kalendarzu F1 dopiero w roku 1980, to obiekt ten od zawsze był głęboko osadzony w historii motorsportu. To tutaj była pisana historia wyścigów klasy turystycznej czy motocyklowych mistrzostw World Superbike. Położony pod Bolonią obiekt jest oddalony o 20 minut jazdy od bazy zespołu AlphaTauri, a godzinę od słynnej czerwonej bramy w Maranello, za którą pracuje Scuderia Ferrari.

Na Imoli najsłynniejsi kierowcy rywalizują już o wiele dłużej, niż wynika to z oficjalnych statystyk czy też znajdujących się w internecie opracowań. Przez lata organizowano tu wyścigi, w których stawką nie były co prawda punkty do Mistrzostw Świata Formuły 1, ale prestiż i uznanie włoskich tifosi. Zdobywali go między innymi Jim Clark i Niki Lauda, którzy wygrywali tu GP Imoli i GP Dino Ferrariego.

40 lat temu tor ten na stałe zagościł w kalendarzu F1 - najpierw był gospodarzem GP Włoch, a od 1981 roku dał miejsce bardziej kojarzonemu z nim GP San Marino. W kolejnych latach stał się areną wielu ważnych momentów w historii Formuły 1.

David Coulthard, Ralf Schumacher i Rubens Barrichello na podium GP San Marino w roku 2001 (fot. Ferrari)
David Coulthard, Ralf Schumacher i Rubens Barrichello na podium GP San Marino w roku 2001 (fot. Ferrari)

Większość z nich jest związanych z Michaelem Schumacherem. To tutaj w 1996 roku zdobył on swoje pierwsze pole position dla Scuderii Ferrari w mało konkurencyjnym F310. Tutaj w 2001 roku jego brat Ralf Schumacher zdobył swoje pierwsze zwycięstwo w Williamsie-BMW. To na tych zakrętach w 2005 roku Fernando Alonso w heroiczny sposób bronił się przed atakami Michaela Schumachera i w końcu sięgnął po zwycięstwo na oczach rozgoryczonych Włochów.

Więcej było jednak momentów radości dla tifosi. W roku 1999 roku, który był całkowicie zdominowany przez McLarena, nic nie zapowiadało cudu. Dwie srebrne strzały zgarnęły pierwszy rząd w kwalifikacjach, a gdy czerwone światła zgasły, Mika Häkkinen spokojnie zaczął odjeżdżać od reszty stawki. Na 17. okrążeniu Fin popełnił jednak błąd i rozbił się o bandy. Po zwycięstwo sięgnął nie kto inny jak Schumi.

Michael Schumacher i Fernando Alonso wielokrotnie pokazali tu kawał wielkiego ścigania (Fot. Ferrari)
Michael Schumacher i Fernando Alonso wielokrotnie pokazali tu kawał wielkiego ścigania (Fot. Ferrari)

Incydent Häkkinena powinien przypomnieć nam, jak trudnym torem jest przez cały czas Imola. Podobnie jak pozostałe włoskie obiekty z tegorocznego sezonu F1, czyli Monza i Mugello, jest jednym z bardzo szybkich, europejskich "klasyków". Żadnych szerokich poboczy czy sztucznie wyglądających sekwencji prostopadłych zakrętów znanych z "Tilkedromów".

Powrót na Imolę pozwoli kibicom F1 odświeżyć sobie pamięć o pięknych czasach tego sportu. Nie tylko o opisanych tu wielkich wydarzeniach sprzed lat. Pozwoli też powrócić do samego smaku wyścigów z lat 80. i 90. XX wieku.

Teraz wymagająca natura tego toru będzie nawet bardziej widoczna niż w roku 2006, gdy bolidy F1 ścigały się tu po raz ostatni. A to dlatego, że obecnie dysponują one nieporównywalnie lepszymi osiągami i większym dociskiem aerodynamicznym. O ile więc można łatwo zakładać, kto w tę niedzielę zwycięży, to przypadek z roku 1999 pokazuje, że na Imoli nie ma nic pewnego.

Start do ostatniego wyścigu GP San Marino w roku 2006. Jak będzie wyglądał on 14 lat później? (fot. Ferrari)
Start do ostatniego wyścigu GP San Marino w roku 2006. Jak będzie wyglądał on 14 lat później? (fot. Ferrari)
Źródło artykułu: WP Autokult
Wybrane dla Ciebie
Pierwsza jazda: Mazda CX-5 – wykorzystać formułę do końca
Pierwsza jazda: Mazda CX-5 – wykorzystać formułę do końca
Test: Škoda Enyaq 85 – zimowa trasa elektrykiem
Test: Škoda Enyaq 85 – zimowa trasa elektrykiem
Pierwsza jazda: Fiat 500 Hybrid (2026) – radość nie wymaga pośpiechu
Pierwsza jazda: Fiat 500 Hybrid (2026) – radość nie wymaga pośpiechu
Nawet 700 zł różnicy na komplecie. Porównujemy ceny letnich opon w sklepach
Nawet 700 zł różnicy na komplecie. Porównujemy ceny letnich opon w sklepach
Dziś akcja policji. Będą masowo łapać w jednym województwie
Dziś akcja policji. Będą masowo łapać w jednym województwie
Ceny wystrzelą. Eksperci podali, ile zapłacimy za paliwo za tydzień
Ceny wystrzelą. Eksperci podali, ile zapłacimy za paliwo za tydzień
Aston Martin Warsaw wspiera polski zespół Good Speed Racing
Aston Martin Warsaw wspiera polski zespół Good Speed Racing
SAIC Z7 to Porsche Taycan z Temu. A podobno Chińczycy już nie kopiują...
SAIC Z7 to Porsche Taycan z Temu. A podobno Chińczycy już nie kopiują...
Porsche Cayenne I (2002-2010) - opinie i typowe usterki
Porsche Cayenne I (2002-2010) - opinie i typowe usterki
Dacia Striker już za kilka dni. To będzie kolejny tani model
Dacia Striker już za kilka dni. To będzie kolejny tani model
Pościg za 65-latkiem przez trzy powiaty. Miał powody, by uciekać
Pościg za 65-latkiem przez trzy powiaty. Miał powody, by uciekać
Alfa Romeo zaliczyła bardzo dobry rok, ale wciąż nie ma się z czego cieszyć
Alfa Romeo zaliczyła bardzo dobry rok, ale wciąż nie ma się z czego cieszyć