Hennessey Venom F5 to inny wymiar. W kwestii mocy i osiągów bije na głowę bugatti

Najpotężniejszy supersamochód świata nareszcie doczekał się oficjalnej wersji produkcyjnej. Sprzedaż ruszy w pierwszej połowie 2021 roku. Amerykanie zamierzają stworzyć tylko 24 egzemplarze, a każdy z nich będzie piekielnie szybką maszyną.

Venom F5 prezentuje się dość zachowawczo, ale jest szybki, jak nic innego.Venom F5 prezentuje się dość zachowawczo, ale jest szybki, jak nic innego.
Źródło zdjęć: © mat. prasowe
Aleksander Ruciński

Długo zapowiadany Venom F5 nareszcie doczekał się finalnego wydania, które za kilka miesięcy powinno pojawić się w sprzedaży. Chętnych z pewnością nie zabraknie, gdyż będzie to najszybszy seryjny samochód świata. No, chyba że Amerykanie zdecydują się ograniczyć osiągi do rozsądnego pułapu. Na razie jednak nic na to nie wskazuje.

W oficjalnych materiałach prasowych znajdziemy imponujące wartości. 1840 KM mocy i 1617 Nm maksymalnego momentu obrotowego - takimi parametrami może pochwalić się 6,6-litrowy silnik V8 z podwójnym doładowaniem. Producent twierdzi, że dzięki temu pierwsza setka pojawia się na liczniku po mniej niż 3 s, a 200 km/h po zaledwie 4,7 s. Jeszcze większe wrażenie robi obiecywana prędkość maksymalna przekraczająca 500 km/h!

Co warte odnotowania, konstrukcja została maksymalnie dopracowana pod kątem aerodynamiki i niskiej masy - waży tylko 1360 kg. To wynik szerokiego zastosowania włókna węglowego i lekkich, wytrzymałych stopów. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że F5 to dość spartańska maszyna, choć znalazło się miejsce na multimedia i podstawowe elementy wyposażenia.

Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
© mat. prasowe

Kierowca będzie mógł też korzystać z systemu wyboru trybów jazdy: Sport, Track, Drag, Wet i F5 - ten ostatni pozwoli wykorzystać maksimum potencjału auta. Pomoże w tym również szybka, półautomatyczna przekładnia z 7 przełożeniami i opony Michelin Pilot Cup Sport 2 w rozmiarze 345/50/19.

Na liście opcji znajdziemy tylko jedną pozycję - pakiet torowy z agresywniejszym splitterem i dużym tylnym skrzydłem. W skład zestawu wchodzą też ceramiczne hamulce z 6-tłoczkowymi zaciskami i tarczami o średnicy 15,35 cala. Chętni na takie atrakcje dopłacą do i tak wysokiej, bazowej ceny, oscylującej w granicach 2,1 mln dolarów (około 7,5 mln zł).

Pierwsze sztuki powinny trafić do klientów nie później niż w 2021 roku. Trudno nie czekać z niecierpliwością na bezpośrednie porównanie z konstrukcjami Bugatti. Prędkość maksymalna, przynajmniej ta zapowiadana, jest zauważalnie wyższa. Pytanie, czy amerykańska konstrukcja okaże się równie dobra w pozostałych kategoriach.

  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
  • Zdjęcie ilustracyjne do artykułu
[1/16] Źródło zdjęć: |
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!