Wczoraj szef FOM odebrał telefon z Bahrajnu i został poinformowany o tym, że lokalne władze zdecydowały odwołać wyścig ze względu na niebezpieczną sytuację panującą w kraju.
Czuliśmy, że ważne dla kraju jest skupienie się na wymagających natychmiastowej reakcji sprawach wagi państwowej. Priorytetem Bahrajnu jest poradzenie sobie z trwającą tragedią, położenie kres podziałom i przywrócenie struktur spajających kraj, aby przypomnieć światu, do czego zdolny jest zjednoczony Bahrajn.
Tak swoje stanowisko w tej sprawie przedstawia Salman bin Hamad bin Isa Al-Khalifa, oficjalny następca tronu oraz inicjator przeniesienia Formuły 1 do Bahrajnu.
Odwołany wyścig zostanie najprawdopodobniej przeniesiony na listopad, tuż przed finałem w Abu Zabi. Inauguracja sezonu odbędzie się więc na ulicznym torze w Melbourne w Australii, 27 marca tego roku.
Czy to dobrze? Na pewno bezpieczniej i rozsądniej, a dla nas może to oznaczać, że jeśli Robert Kubica faktycznie będzie miał szanse na powrót do F1 w połowie sezonu, to nie ominie go Bahrajn.
Zamiast GP Bahrajnu kierowcy będą mieli jeszcze jedną okazję dopieszczenia swoich aut na dodatkowych testach w Walencji.
Źródło: F1.pl