W zdecydowanej większości byli to kierowcy jadący na slickach, którzy nie zdążyli zareagować na nagłe opady deszczu. Mimo znaczącego zredukowania prędkości, większości uczestników wyścigu nie udało się utrzymać na torze.
Na początku z trasy wypadły trzy auta, kończąc wyścig na jednej z ochronnych band. Jak się okazało, był to dopiero początek. W kolejnych sekundach zaczęły do nich dołączać następne pojazdy, uderzając w siebie z dużą prędkością. Wyścig w ciągu kilku chwil zmienił się w złomowisko pełne rozbitych wraków DS 3. Aż trudno uwierzyć, że nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń.
W wyniku karambolu z wyścigu odpadło aż 11 z 16 startujących kierowców. Choć wypadki są nieodłącznym elementem sportów motorowych, rzadko kiedy możemy oglądać aż tak spektakularne kraksy. I oby tak pozostało.