Tak samo zresztą, jak za Defendera Works V8, powstałego dla uczczenia siedemdziesiątych urodzin marki. Okrągłe jubileusze mają to do siebie, że obchodzi się je z przytupem i widać, że Brytyjczycy świetnie zdają sobie z tego sprawę. A w przypadku Land Rovera ciężko wyobrazić sobie świętowanie bez jego największej ikony, a więc doskonałej terenówki, znanej od 1990 roku pod nazwą Defender. Dlatego teraz, dwa lata po zakończeniu produkcji model został wskrzeszony, aby uświetnić obchody 70-lecia firmy. Oczywiste jest, że na tą okazję Defender nie mógł powrócić w zwykłej, znanej dotychczas wersji. Tutaj potrzeba było czegoś wyjątkowego. I rzeczywiście - Land Rover stanął na wysokości zadania, a efektem prac jest Defender Works V8. To najmocniejsza i najszybsza odmiana tego modelu, jaka kiedykolwiek powstała. Już po samej nazwie łatwo wywnioskować, że po uniesieniu maski nie zobaczymy poczciwego turbodiesla o roboczym charakterze, ale benzynową widlastą „ósemkę”. Próżno tutaj szukać turbosprężarki lub kompresora - silnik całą swoją moc rozwija wyłącznie z pojemności skokowej, która wynosi 5 litrów. Nie jest to co prawda zgodne z aktualnymi trendami, ale żaden prawdziwy miłośnik motoryzacji na pewno nie będzie z tego powodu narzekał. Klasyczne wolnossące V8 i klasyczny samochód, jakim Defender bez wątpienia jest świetnie do siebie pasują. Dla Land Rovera to jednak nie pierwszyzna. Benzynowa „V-ósemka” pojawiła się bowiem już w 1979 roku w Serii III o oznaczeniu Stage 1. Silnik ten miał pojemność 3,5 litra i rozwijał 91 KM. Tą samą jednostkę, tyle tylko, że w nieco wzmocnionych wersjach stosowano także w modelach 90, 110 oraz 127, produkowanych w latach 1983-1990. Pierwsze Defendery z widlastą ośmiocylindrówką (3,9 litra, 182 KM) trafiły do sprzedaży w 1993 roku, jednak były przeznaczone wyłącznie na rynek północnoamerykański. Europejscy klienci na tego typu silnik musieli poczekać do 1998 roku. Właśnie wtedy, z okazji 50-lecia Land Rovera, w ofercie pojawiła się jubileuszowa wersja Defendera wyposażona w 4-litrowe V8 o mocy 190 KM. Samochód występował tylko w krótkiej, trzydrzwiowej odmianie i został wyprodukowany w liczbie 1071 egzemplarzy. To naprawdę niewiele, ale najnowszy Defender Works V8 i tak jest nieporównywalnie bardziej ekskluzywny - ma powstać zaledwie 150 sztuk. Wybierać można pomiędzy krótką, trzydrzwiową a długą, pięciodrzwiową odmianą. 405-konne V8 o maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 515 Nm przy 5000 obr./min sprzęgnięto tutaj z 8-stopniową automatyczną skrzynią biegów ZF, mającą nawet sportowy tryb pracy. Samochód przyspiesza od 0 do 60 mil/h (czyli do około 97 km/h) w 5,6 sekundy (wartość dla wersji krótkiej), a jego prędkość maksymalną ograniczono do 106 mil/h (czyli do około 171 km/h). Sprawne wytracanie szybkości umożliwiają wzmocnione hamulce. Do możliwości układu napędowego dostosowano również zawieszenie (nowe sprężyny, amortyzatory oraz stabilizatory poprzeczne). Nadwozie może być polakierowane w jednym z ośmiu dostępnych kolorów, natomiast dach, nadkola oraz grill zawsze są czarne. Z kolei klamki drzwi, korek wlewu paliwa oraz litery tworzące na masce napis „DEFENDER” wykonano z polerowanego aluminium. Uwagę zwracają również 18-calowe felgi z lekkich stopów o wzorze przypominającym zęby piły, stąd też ich nazwa - „Sawtooth”. Na obręcze nałożono opony typu All Terrain o szerokości 265 mm i profilu 65. Deskę rozdzielczą, kierownicę, a także sportowe fotele Recaro pokryto skórą. Z tego szlachetnego materiału wykonano również boczki drzwi oraz podsufitkę. Na pokładzie nie zabrakło systemu multimedialnego z panelem o klasycznym wyglądzie, harmonizującym ze stylem całego kokpitu.