Idzie zmiana. Ekspert: "ceny z dwójką na początku musimy pożegnać"

21 grudnia 2024 roku w życie wchodzi całkowite embargo na gaz z Rosji. To oznacza wzrost cen tego paliwa. Branża miała dużo czasu na przygotowania, a rząd, który w międzyczasie się zmienił, wzorowo się temu przyglądał. Już niebawem zacznie się okres grzewczy, dlatego sprawdziłem, jak wygląda sytuacja teraz i co czeka nas w najbliższych miesiącach.

LPGLPG
Źródło zdjęć: © Autokult
Marcin Łobodziński

Najpierw w dużym skrócie: o co chodzi i dlaczego mamy problem. Rosyjski gaz płynny (nie mylić z ziemnym) był importowany do nas latami, głównie koleją do wschodnich terminali, skąd rozprowadzano go po kraju. W ostatnich latach stanowił on ok. 50 proc. całego gazu płynnego, jaki trafia na nasz rynek, choć jeszcze w 2017 r. było to ponad 70 proc.

Z powodu wojny w Ukrainie Unia Europejska nałożyła embargo na to paliwo, które już weszło w życie, ale z rocznym okresem przejściowym, więc w pełni zacznie obowiązywać 21 grudnia 2024 roku. Co to oznacza?

Po pierwsze: rosyjskiego gazu, który jest bardzo tani i łatwo dostępny, już nie będzie w Polsce. Tu warto podkreślić, że dostępność polega nie tylko na samej możliwości zakupu, ale także na dobrze rozbudowanej logistyce transportu. I tu rodzi się drugi temat.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ