Bentley Bentayga zrzucił frak i przyodział dres. Wyszło mu to na dobre?

Zapomnijcie o chromach i błyszczącym lakierze. To zupełnie inna bajka.
Zapomnijcie o chromach i błyszczącym lakierze. To zupełnie inna bajka.
Źródło zdjęć: © mat.prasowe
Aleksander Ruciński

11.02.2019 20:50, aktual.: 28.03.2023 11:52

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Brytyjska firma tuningowa Project Kahn uwielbia modyfikować SUV-y. Przez jej warsztat przewinęły się niezliczone ilości Range Roverów. Teraz nadszedł czas na coś bardziej wyszukanego - pierwszego w historii, pseudoterenowego Bentleya.

Bentayga okazała się prawdziwym hitem sprzedaży. Producent zaciera ręce, ale klienci, którzy kupili luksusowego SUV-a, by wyróżnić się z tłumu, mogą być nieco zawiedzeni. Szczególnie gdy mieszkają w bogatych zakątkach globu. Prawdopodobieństwo spotkania Bentaygi jest tam dość wysokie.

Z pomocą przychodzą profesjonaliści, którzy proponują pakiet modyfikacji zmieniający SUV-a Bentleya z arystokratycznego sztywniachy w wysportowanego mięśniaka. Taki styl nie każdemu przypadnie do gustu. Trzeba jednak przyznać, że to bardzo ciekawa propozycja dla chcących zakpić z dworskiego zadęcia, a przy okazji nieco się wyróżnić.

Matowy, czarny lakier nadwozia pasuje do potężnych wymiarów Bentleya. Podobnie jak gołe włókno węglowe, z którego wykonano m.in. atrapę chłodnicy, dyfuzor oraz tylny spojler. Dzięki przeprojektowanym zderzakom i poszerzonym nadkolom, Bentayga prezentuje się jeszcze potężniej niż zwykle. Dopełnienie całości stanowią czarne detale, z 23-calowymi felgami włącznie. Obuto je w opony o rozmiarze 295/35/23.

Obraz
© mat.prasowe

Jeszcze więcej dzieje się w kabinie. Kolorystycznie stanowi ona rozwinięcie barw nadwozia. Ciemne fotele wyróżniają się mocno pikowaną, skórzaną tapicerką a nieco niemodne już, błyszczące wstawki ożywiają nieco grobowy klimat. Wykończenie może być jednak zupełnie inne. Wszystko zależy jednak od wymagań klienta. Specjaliści z Project Kahn są otwarci na propozycje.

Co ciekawe, 4-litrowy, podwójnie doładowany silnik V8 pozostał bez zmian. 550 KM mocy i 770 Nm maksymalnego momentu obrotowego to więcej niż wystarczające wartości. Są jednak tacy, którzy nie obraziliby się za dodatkowy zastrzyk energii. Problemem jest też cena. Za używany egzemplarz pokazowy, tuner żąda równowartości 830 000 złotych.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/6]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)