W corocznych amerykańskich zawodach Pikes Peak International Hill Climb, polegających na pokonaniu wymagającej trasy pod górę, można wystawić prawie seryjny samochód w celu marketingowym. Oczywiście aby ten cel osiągnąć, należy wykazać się dobrym czasem przejazdu, a najlepiej rekordem. Tak też zrobił w 2013 roku Land Rover, który przygotował w klasie Exhibition Range Rovera Sport. Za kierownicą usiadł zawodowiec Paul Dallenbach, który uzyskał najlepszy czas przejazdu w kategorii SUV, wynoszący 12.35,61 min.
W tym roku podobny wyczyn ma w planach firma Bentley, która już została zgłoszona w klasie Exhibition. Będzie to 608-konna Bentayga, która poza klatką bezpieczeństwa i wymaganym przez regulamin systemem gaśniczym będzie całkowicie seryjnym wozem. Niestety Brytyjczykom plany pobicia rekordu w kategorii SUV mogą popsuć Włosi.
Mowa o Lamborghini i ich najnowszym "wynalazku", 650-konnym Urusie. Ten sportowy SUV może okazać się najszybszym modelem w tym szeroko rozumianym segmencie i moim zdaniem, jeżeli zostanie dopuszczony do Pikes Peak, bez większego problemu powinien przejechać trasę szybciej od Bentleya. Nawet nie ze względu na wyższą o 42 KM moc, ale ze względu na charakter modelu. Lamborghini zrobiło bardzo dużo, by Urus rzeczywiście był szybki. Natomiast Bentley to przede wszystkim samochód luksusowy, a wersja W12, choć jest najmocniejszą i najszybszą, nie jest nawet odmianą sportową.
Pozostaje pytanie: czy Lamborghini rzeczywiście wystartuje? Na razie nie ma Urusa na liście startowej, nie ma oficjalnego zgłoszenia, są jedynie plany. Jest także jedno zarezerwowane miejsce w klasie Exhibition. Miejmy nadzieję, że uda się zobaczyć pojedynek tych dwóch gigantów.