Podobnie jak w przypadku zwykłego TT, odmiana RS nie zmieniła się znacząco. Wprawne oko zauważy kilka subtelnych nowości takich jak większe wloty powietrza w zderzaku, zmienione tylne skrzydło oraz przeprojektowany dyfuzor. Delikatnie poprawiono też grafikę tylnych świateł. Warto wspomnieć o standardowym oświetleniu LED oraz opcjonalnych reflektorach Matrix LED.
Klienci, którzy zdecydują się na odświeżone TT RS będą mieli do wyboru dwie wersje nadwoziowe: roadster oraz coupé. Każda z nich ma występować w ośmiu kolorach do wyboru wliczając w to dwa nowe lakiery: Pulse Orange i Turbo Blue. Nadwozie można dodatkowo ozdobić kontrastowymi wstawkami wykonanymi z matowego aluminium lub czarnymi oznaczeniami marki i modelu.
Nowe barwy pojawiły się również w kabinie jako część pakietu RS Design. Ci, którzy się na niego zdecydują, zyskają wnętrze ozdobione czerwonymi lub niebieskimi wstawkami. Kolorowe elementy ozdobią tunel środkowy oraz stelaże foteli. Ciekawa opcja szczególnie w odmianie roadster, która częściej odsłania swoje wnętrze.
Czym byłby lifting bez aktualizacji systemu multimedialnego. Audi MMI powinno teraz działać szybciej i bardziej intuicyjnie. Na pokładzie znajdziemy łączność Wi-Fi, sterowanie głosem, czy opcjonalne audio sygnowane przez Bang&Olufsen. Lista opcji jest całkiem długa jak na sportowy samochód.
Jeśli zaś chodzi o silnik, pozostał on bez zmian. Pod maską nadal drzemie sprawdzona, 2,5-litrowa jednostka, która generuje równe 400 KM mocy i 480 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Takie parametry w połączeniu z napędem Quattro oraz siedmiostopniową, dwusprzęgłową przekładnią owocują świetnymi osiągami.
Setka pojawia się na liczniku po 3,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 280 km/h. Chętni na odświeżone TT RS muszą jeszcze trochę poczekać. Auto będzie gwiazdą marcowego salonu w Genewie, a kilka tygodni później trafi do salonów. W Niemczech wyceniono je na 67 700 euro, co stanowi równowartość około 285 tysięcy złotych.