Przed weekendem opisałem niewiarygodną, ale mimo to prawdziwą historię 8-letniego chłopca, miłośnika gokartów i motoryzacji, który ok. północy wymknął się z domu golfem rodziców i pojechał na autostradę. Kiedy się zmęczył, zjechał na punkt serwisowy, wystawił trójkąt ostrzegawczy i włączył światła awaryjne.
Rodzice niespecjalnie wzięli sobie do serca zachowanie dziecka i już po kilku dniach pozwolili na powtórkę. Chłopiec znów w nocy wybrał się na przejażdżkę, ale tym razem najpierw ulicami Dortmundu, a dopiero potem na autostradzie. Według doniesień za drugim razem nie jechał 140 km/h jak wcześniej, lecz aż ok. 180 km/h.
Druga przygoda chłopca nie zakończyła się już tak pomyślnie. Kiedy chciał przerwać jazdę i znów zaparkować auto, uderzył w naczepę ciężarówki. Co prawda nikomu nic się nie stało, ale samochód rodziców jest poważnie uszkodzony. Dziecko trafiło pod opiekę psychologa.