Akcje protestacyjne rozpoczęły się w poniedziałek i objęły wiele zakładów niemieckiej branży samochodowej. Do mobilizacji doszło niespełna trzy dni po piątkowym komunikacie Volkswagena, w którym koncern zapowiedział gorsze perspektywy finansowe.
Największy producent aut w Europie skorygował prognozę marży zysku na 2026 r. – teraz zakłada, że wyniesie ona maksymalnie 1 proc. Wskazał przy tym na słabszą koniunkturę w Chinach oraz większe rezerwy emerytalne, a równolegle obniżył oczekiwania dotyczące wyników marki Porsche.
Trudne warunki nie wynikają wyłącznie z sytuacji Volkswagena. Niemieckie firmy mierzą się z presją azjatyckich producentów, a jednocześnie odczuwają nadwyżkę mocy produkcyjnych w Europie, amerykańskie cła oraz spadające zyski na rynku chińskim.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Problemy branży przekładają się na rynek pracy. Volkswagen zamierza zwolnić kolejnych 50 tys. osób w ramach największej w historii firmy transformacji, uzgodnionej na początku miesiąca z udziałem interesariuszy. Porozumienie pozwoliło uniknąć ostrego sporu z silnymi związkami zawodowymi, które nadal naciskają na zarząd, by mocniej reagował na wyzwania stojące przed sektorem.
Związki chcą ochrony przed konkurencją z Chin
Daniela Cavallo, stojąca na czele rady zakładowej Volkswagena, oraz Christiane Benner, przewodnicząca IG Metall, wezwały do wzmocnienia ochrony przed konkurencją z Chin. Postulują też bardziej skuteczną politykę unijnych subsydiów oraz utrzymanie programu stopniowych emerytur.
Podczas spotkania w siedzibie Volkswagena w Wolfsburgu Benner podkreślała, że oczekiwania pracowników wobec kierownictwa są jednoznaczne: "Oczekujemy, że liderzy korporacji i zespoły zarządzające wezmą odpowiedzialność za Niemcy jako kraj motoryzacyjny, za pracowników i za miejsca pracy".
Horst Ott z IG Metall zwracał uwagę, że niemiecki sektor zbyt wolno reaguje na technologiczne zmiany. Ocenił, że przez letarg i kosztowne błędy menedżerów branża nie nadąża za rozwojem elektromobilności, cyfryzacji i technologii akumulatorowej, co spycha niemiecki przemysł motoryzacyjny oraz dostawców na dalszą pozycję.
Jednym z dodatkowych obciążeń ma być rosnący popyt na samochody elektryczne, które są mniej dochodowe. Zjawisko to uwypukla też utrzymującą się zależność sektora od silników spalinowych, przez dekady będących fundamentem największej gospodarki Europy.
Volkswagen pod presją rynku
Niepewność wokół niemieckiej motoryzacji znalazła odbicie na giełdzie. W poniedziałek o 9.38 GMT akcje Volkswagena spadały o 1 proc., a Porsche traciło 1,6 proc., kontynuując zniżkę rozpoczętą w piątek.
Wyraźniej w dół szły notowania Porsche SE, największego akcjonariusza Volkswagena. W poniedziałkowy poranek walory spółki były o 3,4 proc. niżej, po tym jak również ona obniżyła w piątek swoje prognozy.