Strategia była prosta – sprzedać dużo, tanio, przy wykorzystaniu dealerów którzy zawiedli się na innych koncernach (…Stellantis?), zająć pewną masę rynku. To się udało. Teraz Chiny ostro rabatują swoje modele, ale prawdziwą sytuację prezentuje nie cennik importera, a ogłoszenia dealerów.
I tak MG najwyraźniej nie może pozbyć się modelu HS w wydaniu plug-in (pozwalającego na ładowanie z gniazdka). Mamy tu auta jeszcze z 2024 r. (!), które mają obniżoną cenę o 37–47 tys. zł, do około 125 tys. zł. Dealerzy też chcą "wypchnąć" elektryczne MG4 czy S5. Nie dziwi też obniżka ceny Cybersterów – elektryczny roadster nigdy nie był produktem masowym, szczególnie w Polsce.
Ciekawie wygląda sytuacja Omody – dealerzy dają niewielkie rabaty na model 5, starając się utrzymać jego cenę w okolicach 110 tys. zł. Ale to flagowa 9 traci najwięcej. Nie ma żadnego problemu by kupić tego dużego SUV-a w topowej specyfikacji za 180 tys. zł, podczas gdy ceny startowały z 220 tys. zł. No ale auto już rok czeka na nowego właściciela…
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Podobną sytuację widzimy w przypadku bliźniaczego, również flagowego Jaecoo 8. Choć auto dopiero zaczyna być promowane, już mamy ceny wynoszące 200 tys. zł, o 20 tys. zł mniej niż wskazywałby cennik importera. Co ciekawe, Jaecoo 7 nie mają aż tak obniżonych cen jak można by się spodziewać.
Widać jednak pewną zależność, bowiem im wyższy segment chińskiego auta, tym na większe zniżki możemy liczyć. Exlantix ES pojawił się na rynku na początku 2026 r., a już w pięciu ogłoszeniach marki dwa auta są tańsze o 54 tys. zł (!).