We wtorek 20 lutego dyżurny łukowskiej komendy otrzymał wiadomość o mężczyźnie, który zamierzał targnąć się na swoje życie. 37-latek zadzwonił do żony, by powiedzieć, że "skończy ze sobą". Funkcjonariusze szybko wkroczyli do akcji.
Z przekazanych informacji wynikało, że mężczyzna mógł pojechać do Stoczka Łukowskiego. Na miejscu namierzono ciężarówkę, w której jednak nie znaleziono 37-latka. Funkcjonariusze zwrócili jednak uwagę na zaparkowane nieopodal renault. Zaparowane szyby wskazywały, że ktoś może znajdować się w środku.
Przypuszczenia okazały się słuszne. Gdy otworzyli drzwi, poczuli specyficzny zapach gazu, który wydobywał się z odkręconej butli postawionej na siedzeniu. Obok siedział nieprzytomny mężczyzna. Funkcjonariusze wezwali karetkę i udzielili mu pierwszej pomocy.
Jak się okazało, szybka reakcja była kluczowa. 37-latek przeżył, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.