"Mazda Epic Drive" to cykliczna impreza organizowana przez tego japońskiego producenta. Ma ona na celu zaprezentowanie nie tylko możliwości danych modeli w specyficznych warunkach, ale także pokazanie niesamowitych miejsc na świecie, gdzie zwykle nie docierają przeciętni turyści. Tym razem impreza została zaplanowana w Turcji, która kojarzy się głównie z wielkimi hotelami na południu, przejrzystą wodą, cudownymi plażami i drinkami z palemką. Wyjazd uświadomił mi, że postrzeganie tego kraju przez ten pryzmat jest ogromnym błędem.
Nasza podróż rozpoczynała się w Urgup. Mieście w rejonie Kapadocji, która znana jest głównie ze spektakularnych zdjęć krajobrazu z ogromną liczbą balonów. Tak, to właśnie tutaj główną atrakcją są loty balonami nad terenem ukształtowanym przez wulkany. To miejsce zrobi wrażenie chyba na każdym, bo możliwość spędzenia nocy w hotelu wydrążonym w skale to przeżycie, którego na pewno nie da się zapomnieć. To był jednak tylko przedsmak tego, co czekało nas przez najbliższe dwa dni.
Trasa zakładała przejechanie ponad 1000 km z postojem mniej więcej w połowie drogi w Elazig i metą w Trabzonie na północy nad Morzem Czarnym. Musicie przyznać, że już sama myśl o takiej podróży wzbudza niemałe podniecenie. Nie inaczej było z nami, bo jak się okazało, na tych trasach czekały na nas drogi, które przeznaczone są dla osób o mocnych nerwach. Mam tutaj na myśli, schowaną wśród gór Munzur, kamienną drogę Stone Road kręcącą się wzdłuż skalnych ścian pięknego kanionu, u którego stóp przepływa błękitna wstęga rzeki Eufrat.
To jednak nie wszystko, bo drugiego dnia musieliśmy pokonać drogę, która nieustannie rywalizuje z boliwijską North Yungas Road – niesławną Carretera de la Muerte – o tytuł Najbardziej Niebezpiecznej Drogi Świata. Składająca się z wąskich kamienistych tras, droga D915 jest przeznaczona dla osób o stalowych nerwach. Została zbudowana przez rosyjskich żołnierzy w 1916 roku i składa się z 29 zakrętów, a najtrudniejszy odcinek drogi wspina się po zboczach góry Soganli do przełęczy około 2330 m n.p.m. Ten najtrudniejszy odcinek, nazywany Derebasi Turns, wykorzystuje 13 absurdalnie ciasnych serpentyn, aby wspiąć się na ponad 300 m w zaledwie 5 km.
Zapraszam was do obejrzenia materiału wideo z tej niesamowitej i pełnej przygód podróży w miejsca, które z Turcją na pewno wam się nie kojarzą. Ten film może nie tylko uczyć, ale także przypominać, że ten kraj nie kończy się na przyhotelowych plażach i warto czasem zaplanować swój urlop nieco inaczej. I pojechać w inne miejsca niż te z katalogów.