Przekonała się o tym 54-latka w Wielkiej Brytanii. Jak zwykle, podjechała swoim smartem fortwo z 2005 roku na stację. Zaparkowała przy dystrybutorze, otworzyła okrągłą, czarną klapkę, po czym wsadziła w otwór pistolet i zatankowała benzynę. Dalej zaczęły się problemy. Gdy tylko przekręciła kluczyk, samochód momentalnie stanął w płomieniach.
Co się stało? Po obu stronach smarta jest okrągła, czarna klapka. Ta z prawej skrywa wlew paliwa. Ta z lewej – wlot powietrza. Kobieta nieświadomie użyła tego drugiego. Podobno producent przewidział, że ktoś może popełnić taką pomyłkę, dlatego na klapce z lewej napisał, by nie wlewać tam paliwa. Ja tam go nigdzie nie widziałem.
W późniejszych modelach Smart zrezygnował z – bądź co bądź – ładnego rozwiązania na rzecz nieco bardziej funkcjonalnego. Wlot powietrza wygląda teraz jak wlot powietrza i chyba nikt nie ma wątpliwości, że tak jest po prostu lepiej. Najważniejsze jednak, że właścicielka samochodu nie ucierpiała w zdarzeniu. Dzięki pomocy 54-letniego mężczyzny skończyło się na przypalonych ubraniach i okularach.