Miasta po pandemii jeszcze długo nie będą wyglądać tak, jak kiedyś. Będziemy mieć za to zakorkowane ulice i opustoszałe chodniki. Z komunikacji miejskiej korzystać będziemy tylko w przypadku braku alternatywy. Instytut Badań Zmian Społecznych przeprowadził badania, z których wynika, że 80 proc. ankietowanych przez tę organizację zamierza częściej poruszać się samochodem, 15 proc. młodych kobiet z największych miast zacznie częściej korzystać z samochodu, a 5 proc. zapytanych o opinię stwierdziło, że zamierza zrezygnować z transportu publicznego.
Warto również spojrzeć na Państwo Środka, które powoli wraca do znanego tylko sobie stylu życia. Na ulicach Pekinu, Szanghaju czy Guangzhou ruch uliczny jest większy niż w analogicznych miesiącach rok temu. Spadło za to korzystanie z metra. W Pekinie przewozi ono o 53 proc. ludzi mniej niż przed pandemią. W Szanghaju czy Guangzhou jest to odpowiednio 29 i 39 proc. mniej. Ta sytuacja potwierdza prognozy ekspertów z takich firm jak Total czy Repsol.
W Berlinie za to korzystanie z metra jako środka transportu nadal utrzymuje się na poziomie niższym o 61 proc., podczas gdy ruch pojazdów powrócił słabszy zaledwie o 28 proc. Podobne wyniki można odnotować w Madrycie czy chociażby w kanadyjskiej Ottawie. U nas natomiast, tuż po majówce, w Trójmieście jeździło tylko 30 proc. pojazdów mniej niż zazwyczaj.
Komunikacja miejska – nawet ze złagodzonymi obostrzeniami i pełnym taborem na drogach - nie jest w stanie obsłużyć zainteresowanych pasażerów. Zyskają za to tańsze cztery kółka, które kosztują mało, a ich koszty utrzymania są śladowe.
Więcej samochodów to większe korki, zanieczyszczenie i frustracja kierowców w godzinach szczytu
Tu z interesującą propozycją wychodzi miasto Gdynia, które proponuje "rozmycie". Można to osiągnąć, zmieniając godziny pracy niektórych biur czy zakładów. - Dotąd apelowaliśmy do wojewody, który ma możliwości, w obecnym stanie prawnym, by wpływać na godziny rozpoczęcia pracy. Chodziło bowiem o największe zakłady pracy, zarazem te, które nie przerywały pracy nawet w fazie najostrzejszego lockdownu – mówi mi Katarzyna Gruszecka-Spychala, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki.
- Obecnie prowadzimy nieformalne rozmowy z pracodawcami, a w przyszłym tygodniu, kiedy będziemy wreszcie znać treść rozporządzenia luzującego zasady bezpieczeństwa w środkach komunikacji miejskiej, wystąpimy z oficjalną korespondencją. Nie zamierzam nikogo do niczego zmuszać, a jedynie namawiać – dodaje Spychała.
Niektórzy zauważą, że korki i tak będą się tworzyć, bowiem rodzice będą odwozić dzieci do szkoły. Ten argument również nie ma racji bytu, bowiem tylko 13 proc. rodziców w tym mieście jest zdecydowanych na wypuszczenie pociechy na zajęcia. Biorąc to pod uwagę – jak i fakt, że na drugim końcu Polski uruchomiono kino samochodowe – okazuje się, że cztery kółka będą przeżywać nową (zasłużoną) falę świetności.