Nowy rodzaj benzyny. Niemcy już nie wiedzą, co się dzieje

Benzyna zeroemisyjna produkowana jest w demonstracyjnej fabryce na południu Chile. Porsche jest jednym z udziałowców
Benzyna zeroemisyjna produkowana jest w demonstracyjnej fabryce na południu Chile. Porsche jest jednym z udziałowców
Źródło zdjęć: © money.pl | Marcin Walków
Mateusz Lubczański

22.03.2023 09:48, aktual.: 24.03.2023 10:03

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Sagi dot. usunięcia silników spalinowych ciąg dalszy. By uspokoić Niemcy, Unia Europejska przygotowała projekt pozwalający na użycie e-paliw. Niestety, wprowadza on jeszcze więcej zamieszania.

Przypomnijmy: przepisy dot. zablokowania sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi od 2035 roku utknęły na ostatnim, niemal formalnym kroku. Niemcy (otrzymując poparcie Włoch czy chociażby Polski) nie zgodziły się na przejście na całkowicie bezemisyjne układy napędowe. Przemysł motoryzacyjny w Niemczech to 800 tys. miejsc pracy. Ta liczba uległaby gwałtownemu zmniejszeniu, co potwierdzają chociażby zwolnienia w zakładach Forda, które będą produkować elektrycznego Explorera.

Sprzeciw wzbudził nie lada zamieszanie. Jak donosi agencja Reuters, Wspólnota przygotowała kolejne przepisy, które stworzą nową kategorię pojazdów – spalinowych, lecz zasilanych e-paliwami.

E-paliwa uzyskiwane są z dwutlenku węgla, wody i elektryczności. Z racji tego, że węgiel pozyskiwany jest z atmosfery, a podczas spalania do niej wraca, nie jest to rozwiązanie bezemisyjne, ale przynajmniej jest określane jako "neutralne". Nad tą technologią pracuje chociażby Porsche, ale i Japończycy mieli swoje pomysły z algami.

Jednakże projekt przepisów wprowadza interesującą blokadę: kierowca nie będzie mógł uruchomić silnika, jeśli w baku znajdzie się tradycyjne paliwo kopalne. Ten aspekt wzbudził w Niemczech nie lada zamieszanie. Dwa źródła wskazane przez Reutersa mówią, że będzie się to wiązało z rozwojem nowych jednostek. Dotychczas jednak e-paliwa miały być sposobem na utrzymanie klasyków, czy też nawet "zwykłych" samochodów na drodze.

"Na drogach całego świata jest ponad miliard samochodów. Pozostaną na nich przez kolejne dekady. E-paliwa są efektywnym, uzupełniającym rozwiązaniem w tej kwestii" – stwierdził dyrektor zarządzający Porsche, Oliver Blume.

Jak donosi organizacja "Transport & Enviroment", e-paliwa w 2030 roku mają być droższe od zwykłej benzyny o 50 proc., co skutkowałoby tankowaniem tradycyjnego paliwa do nowych pojazdów, zaprojektowanych pod e-paliwa.

Niemiecki minister transportu Volker Wissing nie chce całkowicie odrzucać nowych pomysłów, a jedynie "wprowadzić do nich pewne poprawki". Tymczasem producenci samochodów dalej błądzą w ciemności – nie wiadomo, czy pieniądze na rozwój przeznaczyć na samochody elektryczne, czy też dostosowanie jednostek spalinowych do nowych wymagań normy spalin Euro 7.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (32)