Na rynku surowcowym widać wyraźne cofnięcie notowań ropy. Baryłka West Texas Intermediate z dostawą na wrzesień na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku kosztuje 84,64 USD, co oznacza spadek o 5,23 proc. Z kolei ropa Brent notowana na ICE wyceniana jest na 92,05 USD za baryłkę, czyli o 4,89 proc. mniej niż do tej pory.
Za przeceną stoi uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie. W niedzielny poranek nie odnotowano amerykańskich nalotów na terytorium Iranu. Była to już druga noc z rzędu bez działań zbrojnych, co rynki odebrały jako sygnał możliwej deeskalacji po dwóch tygodniach intensywnych uderzeń – najsilniejszych od czasu kwietniowego zawieszenia broni.
Choć w piątek prezydent USA Donald Trump deklarował, że nie wyklucza jeszcze mocniejszych nalotów, obecna przerwa w działaniach militarnych została uznana za istotny krok w stronę ograniczenia napięcia. Irańska armia przekazała w niedzielę, że w ostatnich dwóch dniach Teheran wstrzymał ataki na państwa sąsiadujące z Zatoką Perską, ponieważ Stany Zjednoczone zaprzestały bombardowań irańskiego terytorium. Jednocześnie podkreślono, że przyjęta strategia opiera się na zasadzie odwetu.
Starszy analityk ds. rynków energii w MST Marquee Saul Kavonic oceniał, że wstrzymanie ataków przez USA i Iran zwiększyło wśród inwestorów nadzieje na powrót do ścieżki deeskalacji, co mogłoby przełożyć się na odbudowę transportu surowców energetycznych z rejonu Zatoki Perskiej. Zastrzegł jednak, że zasadnicze kwestie – w tym kontrola Iranu nad cieśniną Ormuz oraz program nuklearny Teheranu – pozostają nierozwiązane, a ryzyko, iż ewentualne zawieszenie broni okaże się krótkotrwałe, wciąż jest wysokie.
Transport ropy przez newralgiczne szlaki nadal odbywa się w ograniczonym zakresie. Przepływ surowców przez kluczowe punkty, istotne dla globalnych dostaw, utrzymuje się poniżej typowych poziomów, co wskazuje na ostrożne podejście armatorów. Z danych firmy Kpler wynika, że ruch w cieśninie Ormuz pozostaje niewielki – w niedzielę trasę tę pokonało jedynie osiem statków towarowych, głównie mniejsze tankowce i masowce.
Spadki cen ropy nie oznaczają jednak szybkiej ulgi dla kierowców. Analitycy biura Reflex w piątkowym komentarzu wskazywali, że jeśli notowania ropy Brent utrzymają się w pobliżu 98 USD za baryłkę, w kolejnym tygodniu należy spodziewać się dalszych podwyżek cen paliw. Ich zdaniem najmocniej zdrożeje olej napędowy, którego średnia cena może przekroczyć 8 zł/l, natomiast benzyna Pb95 może kosztować przeciętnie 7,40–7,45 zł/l.
W minionym tygodniu ceny na stacjach wzrosły średnio o 26–29 gr/l benzyny oraz o 47 gr/l diesla. Od 1 lipca skala podwyżek jest jeszcze większa: benzyna bezołowiowa 95 zdrożała łącznie o 1,47 zł, bezołowiowa 98 o 1,56 zł/litr, a olej napędowy o 1,75 zł/litr.