Chociaż bestsellerem Volvo od lat niezmiennie jest XC60, mniejszy XC40 także cieszy się ogromną popularnością. Także w Polsce samochód od lat jest w czołówce rejestracji samochodów premium. Nic więc dziwnego, że Szwedzi nie chcą się z nim żegnać. Najmniejszy crossover marki właśnie przeszedł kolejny już lifting, a ja miałem okazję zobaczyć samochód na żywo w siedzibie firmy.
Volvo osiąga powoli status mistrza w przedłużaniu cykli życiowych modeli. Rodzinny V60 jest w ofercie już 8 lat, w zeszłym roku odświeżono S90 (choć samochód nie trafił do Polski), no i nie zapominajmy o XC90, które dwa lata temu także doczekało się drugiego liftingu, a technicznie bazuje na aucie, które zaprezentowano… 12 lat temu. Teraz do grona "wiecznie młodych" dołącza najmniejszy z crossoverów, czyli XC40.
Konstrukcyjnie nie jest to najmłodszy samochód, bowiem model lada moment będzie obchodził swoje 10-lecie. W międzyczasie doczekał się jednego liftingu w 2022 r., a teraz przyszedł czas na kolejne pudrowanie. "Pudrowanie" jest tu w zasadzie najlepszym określeniem, ponieważ zmiany dalekie są od rewolucji.
Szwedzi zawsze ostrożnie podchodzili do zmian, ale trudno oczekiwać też szeroko zakrojonych zmian w aucie, które w dalszym ciągu cieszy się sporym wzięciem. Większość modyfikacji ma więc charakter symboliczny, aczkolwiek na tyle wyraźny, że da się je wyłapać na pierwszy rzut oka. Nadwozie, dzięki zmianie zderzaków i nowej masce oraz klapie bagażnika ma gładszą, bardziej elegancką i subtelną formę.
Garść zmian zewnętrznych wieńczą nowy grill, na którym wszystkie poprzeczki ustawione są teraz ukośnie, nowe sygnatury świetlne LED-owych reflektorów (nowy motyw młota Thora) i tylnych świateł oraz nowe wzory 18-, 19- i 20-calowych felg. Listę opcji uzupełnią także matrycowe reflektory z łącznie 30 segmentami pozwalającymi wycinać z wiązki światła nadjeżdżające pojazdy.
Mocniejsze wrażenia premium
We wnętrzu Szwedzi skupili się na efekcie, który został perfekcyjnie osiągnięty w niedawno odświeżonym XC90 – zapewnić kierowcy mocniejsze poczucie premium. Jak Volvo chce to osiągnąć? Przede wszystkim stosując lepsze materiały wykończeniowe i rozszerzając paletę opcji o kolejne odcienie naturalnej skóry (Arianne Cardamom) czy prawdziwego drewna.
Przy pierwszym kontakcie muszę przyznać, że jak na kompaktowego crossovera można poczuć się tu naprawdę dopieszczonym. W kokpicie nie brakuje miękkich obić, a wspominana skóra w połączeniu z drewnem tworzą iście skandynawski obraz luksusu, który zapewnia odpowiednie wrażenia, ale nie "krzyczy" swoją obfitością. Niestety nie pozbyto się całkowicie fortepianowej czerni, ale całe szczęście jej obecność jest zredukowana do minimum.
Volvo niestety dalej trzyma się wizji dotykowej obsługi większości funkcji, ale dzięki nowemu, 11,2-calowemu ekranowi i odświeżonym multimediom (zagości tu system znany z najnowszych modeli Volvo) poruszanie się po menu jest prostsze i bardziej intuicyjne. W odnalezieniu się pomóc ma także nowy, inteligentny asystent głosowy oparty na Google Gemini, rozumiejący "codzienną mowę", a całość została doposażona w aktualizacje przez chmurę.
Jak przystało na Volvo, inżynierowie poświęcili dużo czasu na ulepszenie systemów bezpieczeństwa. W efekcie XC40 dysponuje teraz odświeżonym software'em sterującym oraz nowymi radarami, czujnikami i kamerami, by jeszcze lepiej monitorować otoczenie wokół auta i sprawniej reagować na potencjalne zagrożenia. Ponadto na pokładzie znalazł się system ostrzegający przed nadjeżdżającymi rowerami przy próbie otwarcia drzwi, asystent podróży został przekalibrowany i doposażony w asystenta zmiany pasa ruchu, natomiast kamera 360 stopni zyskała widok 3D.
W napędach bez zmian
Jedynym obszarem, który pozostał bez zmian, są napędy. W przypadku spalinowego XC40 do wyboru będą dwie miękkie hybrydy B3 (163 KM) i B4 (197 KM). Na nietypowy ruch zdecydowano się natomiast przy elektrycznych EX40 i EC40 (które przejdą te same modernizacje, co spalinowe XC40).
Przy liftingach producenci najczęściej pochylają się nad oprogramowaniem czy chemią akumulatorów, co skutkuje np. większym zasięgiem. Volvo zrezygnowało z takiego zabiegu. Klienci w dalszym ciągu będą mogli więc liczyć na maksymalnie 575 km zasięgu w przypadku EX40 i 584 km w przypadku EC40.
Jeśli chodzi o ceny, te wzrosną, ale tylko symbolicznie. Volvo XC40 podrożeje o 3 tys. zł względem wersji przed liftingiem, co oznacza, że cennik będzie otwierała kwota 179,9 tys. zł za wersję Essential. W teorii nic więc nie stoi na przeszkodzie, by najmniejszy crossover w gamie Volvo kontynuował swoje dzieło. A jak będzie w praktyce? Na odpowiedź będziemy musieli poczekać.