Funkcjonariusz policji z 15-letnim doświadczeniem w służbie doprowadził do dachowania. Wypadek okazał się niegroźny w skutkach, nikt nie odniósł poważnych obrażeń i pewnie skończyłoby się wyłącznie na stratach materialnych, gdyby nie fakt, że mężczyzna prowadził pod wpływem alkoholu.
Na miejsce zdarzenia przybyli funkcjonariusze policji i zastęp strażaków. Jak donosi tygodnik "Czas Świecia", zgodnie ze standardowymi procedurami sprawca kolizji został przebadany alkomatem. Problem w tym, że było to urządzenie iBlow służące do szybkich, wyrywkowych kontroli trzeźwości. Wynik okazał się negatywny.
Strażacy, którzy wyczuli od kierowcy silną woń alkoholu, nalegali jednak na ponowne badanie z użyciem innego alkomatu, który wskazał imponujące 1,5 promila alkoholu w organizmie. Kierowcy zatrzymano prawo jazdy. Obecnie toczy się wobec niego postępowanie. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności i wydalenie z policji.
Prokuratura przyjrzy się też działaniom funkcjonariuszy, którzy przeprowadzili pierwsze badanie z wykorzystaniem niewłaściwego urządzenia. Śledczy zbadają, czy ich zachowanie było wynikiem pomyłki, czy może zrobili to celowo, by chronić pijanego kolegę.